niedziela, 31 marca 2019

Chleb pytlowy z dodatkiem cebulki. Marcowa Piekarnia

Marcowa Piekarnia kusi żytnim chlebem - piekliśmy chleb pytlowy z dodatkiem cebulki, która nadała mu wspaniały aromat. Chleb nieskomplikowany, wręcz łatwy, więc wystarczy odświeżyć zakwas i już następnego dnia dom wypełni się chlebowym zapachem. Korzystaliśmy z niezawodnego przepisu Dany.



Chleb pytlowy z dodatkiem cebulki

zaczyn:

40 g zakwasu z mąki żytniej razowej
300 g mąki pytlowej x)
310 g wody

Składniki wymieszać w misce. Miskę włożyć do torby foliowej i pozostawić, najlepiej w kuchni, do przefermentowania na 14-15 godzin.

Ciasto właściwe:

cały zaczyn
340 g mąki pytlowej x)
210 g mąki pszennej lub orkiszowej
330 g wody
sól

Dodatki do chleba: xx)

cebula średniej wielkości
1 łyżka oliwy z oliwek (lub smalec, lub inny olej)
1 łyżka octu balsamicznego
szczypta soli

Składniki ciasta właściwego wymieszać, stopniowo dodając mąkę i wodę, dokładnie wyrobić np. łyżką drewnianą. Włożyć do reklamówki foliowej i zaczekać, aż ciasto odpocznie ok. 40-50 minut. Powinno lekko podrosnąć.

Po tym czasie do ciasta dodać zeszkloną cebulkę. Wyrobić jeszcze raz, aby połączyć cebulkę z ciastem. Wyłożyć do wcześniej przygotowanej formy i pozostawić do ostatecznego wyrośnięcia. U mnie po 2 godzinach chleb podwoił swoją objętość.

Wstawić do piekarnika nagrzanego do 240 st. C,  po 15 minutach zmniejszyć temperaturę do 210 st. C i dopiekać w 190 st. C, w sumie ok. 45 minut.
.
Chleb jeszcze trochę podrósł w piekarniku. Skórkę ma nie za grubą, chrupiącą, miąższ delikatny, elastyczny i pachnący. W smaku pyszny. W ogóle często piekę żytnie chleby. Takie lubimy najbardziej. Można jeść nawet bez niczego i jest smaczny.


x)    Cebulę kroimy w kostkę, to nie musi być cebula duża, tylko taka około 80-100g.
Nie chodzi o to, aby napchać chleb dużą ilością cebuli, ale tylko o smak i zapach.
Podsmażamy cebulkę na łyżce tłuszczu.
Jak cebulka ładnie się zeszkli, dodajemy łyżkę octu balsamicznego i podsmażamy do chwili, aż ocet wyparuje a cebulka zrobi się brązowa.
Tak przygotowana cebula jest już pyszna sama w sobie. Dodatek octu sprawił, że stała się bardziej słodka i aromatyczna.

xx) Mąkę pytlową można zrobić w domu. Na pewno nie będzie to taka sama jak oryginalna, ale zdecydowanie lepsza w przypadku tego przepisu od typowej mąki żytniej typ 720.
Wystarczy mieć sito, ideałem byłoby mieć 2 o różnych oczkach.
Mąkę żytnią razową grubo mieloną przesiewamy, najpierw na sitku o większych oczkach, potem na sicie o oczkach mniejszych.
Przesiana mąka będzie „udawać” pytlową oryginalną.
Nic nie może się zmarnować, powstałe otręby, można zużyć, dodając je do innego chleba, albo wykorzystać je w inny sposób.





poniedziałek, 25 lutego 2019

Najlepsze pączki w Lutowej Piekarni

Pączków nie lubimy, nie jadamy i nie robimy, ale jak tu ich nie zrobić, gdy Lutowa Piekarnia proponuje TAKIE pączki. Pączki Moniki Waleckiej. Robiłam je bez stuprocentowego przekonania, ale naprawdę są niezwykłe. Robione są i na zakwasie, i na drożdżach, więc chyba ten dodatek zakwasu ostatecznie przekonał mnie do ich wykonania.

A żeby było ciekawiej i żeby wszyscy domownicy byli zadowoleni, część pączków zamiast usmażyć upiekłam w piekarniku (jak te). Jedne i drugie wyszły doskonałe.




Najlepsze pączki - Moniki Waleckiej

mąkę pszenną zamieniłam na orkiszową

zaczyn drożdżowy

1 kulka świeżych drożdży wielkości ziarna groszku
2 szklanki mąki orkiszowej typ 700
1 szklanka letniego mleka
Wszystkie składniki zmieszać na gładką masę, naczynie przykryć folią aluminiową i pozostawić do przefermentowania na przynajmniej 8 godzin.

levain

2 łyżki zakwasu orkiszowego
1 szklanka mąki orkiszowej typ 700
1/2 szklanki wody

Wszystkie składniki zmieszać na gładką masę, naczynie przykryć folią aluminiową i pozostawić w ciepłym miejscu na przynajmniej 8 godzin. Aby sprawdzić, czy zaczyn jest odpowiednio przefermentowany, nalać wody do miseczki i dodać do niej łyżeczkę zakwasu. Jeżeli nie zatonie, znaczy że jest gotowy.

ciasto właściwe

1,5 szklanki letniego mleka
4 szklanki mąki orkiszowej typ 700
15 g soli
150 g  zimnego masła
5 łyżek cukru pudru
4 łyżki rumu
6 żółtek
12 g świeżych drożdży

1 l oleju roślinnego

Mleko wlać do miski. Dodać obywa zaczyny, świeże drożdże i zmieszać je z mlekiem tak, aby mniej więcej się w nim rozpuściły. Wszelkie grudki rozetrzeć ręką. Wsypać mąkę i zmieszać ją z ciastem tak, by nie zostały żadne suche fragmenty. Miskę przykryć ściereczką i odstawić na ok. 30 minut.

Po tym czasie dodać do ciasta cukier puder, rum oraz żółtka. Wyrobić ciasto mikserem przez ok. 7 minut. Powinno stać się gładkie i zacząć odchodzić od ścianek miski.

Z lodówki wyjąć masło. Włożyć je do woreczka foliowego i wałkiem rozbić do miękkości. Po kolejnych uderzeniach masło stanie się plastyczne, ale pozostanie zimne. Ubite masło pokroić na drobne kawałki i dodać do ciasta. Na niskich obrotach miksera wyrabiać ciasto przez kolejne 8 minut, aż całe masło zostanie przez nie wchłonięte. 

Wyrobione ciasto uformować w kulę i umieścić w natłuszczonej misce, przykryć foliową reklamówką i włożyć do lodówki na całą noc. Rano wyjąć miskę z ciastem i pozostawić ją na dwie godziny, aby ciasto doszło do temperatury pokojowej. Podzielić odtajałe ciasto na trzy pasy, a każdy z nich na 9 części. Każdą z nich uformować w kulkę, położyć na lekko umączonym blacie i pozostawić na dwadzieścia minut. Po tym czasie każdą kulkę rozpłaszczyć na placuszek, na środku każdego placuszka ułożyć łyżeczkę nadzienia - u mnie domowy dżem malinowy oraz wiśnie w cukrze. Skleić brzegi ciasta i uformować okrągły kształt. Ułożyć na oprószonym mąką blacie, lekko spłaszczyć i pozostawić do wyrośnięcia na godzinę, lub nawet półtorej.

W garnku powoli podgrzać olej. Wyrośnięte pączki przenieść delikatnie na rozgrzany tłuszcz i smażyć z dwóch stron do momentu, aż staną się złoto – brązowe. Odsączyć je na ręczniku papierowym i pozostawić do ostygnięcia. Na początku będą miały dość twardą skórkę, która jednak zmięknie po czasie.

Wystudzone pączki można polukrować i posypać płatkami migdałowymi lub zwyczajnie posypać cukrem pudrem. Powinny dobrze wystygnąć. Im dłużej poczekają, tym lepiej rozwiną się ich aromaty, które sprawiają, że z pierwszym gryzem planujemy już następny raz, kiedy zrobimy te i tylko te pączki. I to prawda:-).

Moje pączki posypałam cukrem pudrem, a te, które upiekłam w piekarniku, posmarowałam masłem i obtoczyłam w cukrze zmieszanym z cynamonem. A tak naprawdę to nie ja to robiłam, tylko moje dziewczyny.






Pączki na blogach:

CzteryFajery.pl
Konwalie w kuchni
Kuchnia Alicji
Kuchnia Breni
Kuchnia Gucia
Kuchennymi drzwiami
Ogrody Babilonu
Moje małe czarowanie
Tajemnice smaku
W poszukiwaniu SlowLife

poniedziałek, 14 stycznia 2019

Chałka na zakwasie. Styczniowa Piekarnia

Chałkę na zakwasie piekę dość często. Traktujemy ją jak ciasto. Piekę ją w różnych wersjach, raz nawet z przyprawami korzennymi, co skończyło się na tym, że wyszedł... piernik na zakwasie:-). Ja najbardziej lubię chałkę waniliową. A w Piekarni Amber upiekłam chałkę na zakwasie bez żadnych dodatków, taką prostą chałkę, wielką i puszystą. Pyszna!




Chałka na zakwasie 

na podstawie przepisu z książki "Domowa piekarnia" Małgorzaty Zielińskiej 


Zaczyn 2-fazowy:

1. etap:
50 g zakwasu (pszenny będzie delikatniejszy, ale ja użyłam żytniego)
100 g mąki pszennej typ 550 (u mnie orkiszowa typ 700)
50 g letniego mleka
Składniki wymieszać, zostawić na 6-8 godzin.

2. etap:
ciasto z 1. etapu (200 g)
100 g mąki pszennej typ 550 (u mnie orkiszowa typ 700)
50 g letniego mleka
Składniki wymieszać, odstawić na 3-4 godziny. Ważne jest, aby zaczyn nie dojrzewał za długo, gdyż ciasto stanie się zbyt kwaśne. Przed dodaniem do ciasta powinien mniej-więcej podwoić swoją objętość, a powierzchnia powinna być lekko wklęsła.

Gotowe ciasto:

cały zaczyn (350 g)
400 g mąki pszennej (u mnie orkiszowa typ 700)
50 g płynnego ostudzonego masła
2 jajka
2 łyżki cukru
1 łyżeczka soli (lub mniej)
1 roztrzepane jajko do posmarowania wyrośniętej chałki

Składniki dobrze wyrobić (jajka można wcześniej ubić), tak aby ciasto było miękkie i elastyczne. Jeśli ciasto będzie zbyt gęste, można dodać 1-2 łyżki mleka albo i więcej, ja zwykle dodaję więcej. Zostawić na 10 minut, po czym ponownie krótko wyrobić (10-15 sekund). Zostawić na 10 minut i ponownie krótko wyrobić. Zostawić w ciepłym miejscu na godzinę.

Po godzinie odgazować ciasto, najlepiej uderzając w nie pięścią i zostawić na kolejną godzinę do wyrastania. 

Uformować chałkę - w warkocz albo podłużną bułkę. Aby zapleść warkocz, trzeba podzielić ciasto na 3 części, uformować w miarę równe ruloniki i zapleść. Nie jest to trudne, gdyż ciasto bardzo dobrze współpracuje, jest elastyczne i nie klei się do rąk, bardzo łatwo daje się formować.

Ułożyć na blasze wyłożonej papierem do pieczenia i zostawić w cieple do wyrośnięcia na 1-2 godziny. Chałka wyrasta na wielkoluda, więc albo trzeba ją ułożyć po przekątnej blachy, albo uformować dwie.

Posmarować chałkę roztrzepanym jajkiem, posypać tym, co się lubi - ja tym razem posypałam posiekanymi migdałami i wstawić do piekarnika nagrzanego do 200 st. C, lekko naparowanego (np. spryskiwaczem). Piec ok. 30 minut.