czwartek, 9 marca 2017

Domowa czekolada z orzechami włoskimi, malinami, kokosem...

O domowej czekoladzie nie mogę przestać pisać. Napisałam już dużo, ale ponieważ ciągle próbuję nowych smaków, to co chwila znajduję coś, co warto uwiecznić. Taka jest właśnie czekolada poniżej. Robiliśmy ją w tej wersji już trzykrotnie. To czekolada dla wielbicieli różnorodnych smaków. Lekko kwaskowata suszona malina, lekko słodki kokos i wytrawny orzech włoski. Na pewno nie dla wielbicieli mdłosłodkich masowych wyrobów czekoladowych. Mało słodka. Z wyraźną goryczką ziarna kakaowego. Pełna smaku czekolady. Nieco wytrawna. 

Początkującym proponuję przeczytanie mojego pierwszego czekoladowego wpisu, tam opisane jest wszystko dokładniej, a wiele ciekawych pomysłów znajduje się w komentarzach. 

Myślałam też nad dodaniem do czekolady tłuszczu kakaowego, bo bardzo poprawia on konsystencję, czekolada staje się bardziej jednorodna i aksamitna. Ale nie zdecydowałam się, choć dodawany jest on powszechnie do czekolad. Przecież w ziarnie kakaowym jest naturalna zawartość tłuszczu kakaowego i to aż 50%! Zdecydowałam, że wystarczy. To nic, że moja czekolada nie wygląda tak idealnie, ale za to jest idealna.




Czekolada z orzechami włoskimi, malinami i kokosem


760 g prażonych ziaren kakaowca*
350 g nierafinowanego cukru trzcinowego
200 g wiórków kokosowych
suszone maliny**, orzechy włoskie - ile lubimy i ile się zmieści:-)

*Aby uzyskać taką ilość, potrzebowałam 1 kg surowych ziaren, po uprażeniu i wyłuskaniu ziarna straciły wagowo mniej-więcej 25%. Za każdym razem ilość ta nieznacznie waha się.
**Polecam w sezonie samodzielne suszenie malin. W suszarce do grzybów i owoców jest to zupełnie bezproblemowa czynność, a maliny pięknie zachowują swój kształt i wszystkie walory.

Ziarna wraz z wiórkami i cukrem zmielić 5-6 razy w młynku żarnowym (śrutownik), podobno udaje się też w thermomixie, ale nie mam thermomixa i nie sprawdzałam. Po kilkakrotnym zmieleniu masa osiągnie półpłynną konsystencję, stanie się bardziej jednolita i płynna. 

Wstawić masę do kąpieli wodnej i i delikatnie podgrzewać, mieszając. Czekolada stanie się bardziej jednolita i płynna.

Po podgrzaniu warto czekoladę nieco schłodzić, tak jak pisałam wcześniej, np. na granitowym blacie. Ja etap chłodzenia pomijam, choć nie do końca***. 

Płynną czekoladę wylewać do foremek (można na talerze wyłożone folią aluminiową), ładnie i w miarę równo rozprowadzić, delikatnie wcisnąć maliny i orzechy. Poczekać, aż czekolada stężeje. 

***Po przelaniu do foremek, zostawiam czekoladę w chłodnym miejscu, zachowując w ten sposób w formie szczątkowej etap chłodzenia.

I oczywiście życzę smacznego:-).


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz