sobota, 11 czerwca 2016

Slow life w ogrodzie i nie tylko

Pisałam już o moim dniu "slow" i ten typowy dzień wygląda nadal podobnie jak wtedy, ale mimo to, a może właśnie dlatego, żeby nie zniknąć w codziennej rutynowej gonitwie, celebruję chwile, kiedy mogę się zresetować w samotności. Niedużo mam takich chwil, ale też wcale nie narzekam, bo tak naprawdę lubię spędzać czas rodzinnie. Ale nieliczne chwile są dla mnie specjalne. 

Tym magicznym spowalniaczem życiowym jest dla mnie ogród. Kwiaty, warzywa, owoce, zioła. Ogródek jest mały, ale można w nim sporo zrobić. Gdyby jeszcze się na ogrodnictwie dobrze znać, to pewnie można by sporo więcej osiągnąć. My robimy wszystko metodą prób i błędów. W tym roku postawiłam na warzywa. Na kiepskiej ziemi nic dotąd nie chciało rosnąć i albo znikało nie wiadomo kiedy, albo wyrastało niejadalne - twarde i łykowate. Teraz mam grządki podwyższone, które w moim ogródku sprawdzają się doskonale. Dwa duże prostokąty obramowane deskami, wypełnione dobrą ziemią i obsiane warzywami. Na spodzie powinna być jeszcze siatka przeciw kretom, która całe szczęście u nas nie jest potrzebna. 

Zawsze sobie obiecuję, że zapiszę, co sieję, ale w momencie siania jest to dla mnie tak oczywiste, że szkoda mi czasu na jakiekolwiek zapiski. I potem mam za swoje, bo po prostu zapominam, a ponieważ ogrodnik ze mnie bardzo amatorski, to nie wiem, co mi wyrasta. Akurat na pierwszym zdjęciu sałata jest dość oczywista, ale na drugim już niekoniecznie:-). Na trzecim zdjęciu wschodzą buraczki (widzę, bo czerwone), na czwartym łatwo odróżnialna marchewka i pietruszka oraz... coś rzodkwiopodobne. Pierwsze rzodkiewki już zjedzone, trzeba wysiać następne. Nie jest tego wszystkiego dużo, nawet nie wystarcza na nasze potrzeby, ale frajdy i satysfakcji mamy mnóstwo, szczególnie że uprawą warzyw i kwiatów zainteresowała się moja Pierwsza, która z pasją przesadza ciągle roślinki i podlewa je pracowicie. Zresztą każda z dziewczyn ma swoje doniczki na dworze i same dbają, żeby wszystko w nich ładnie rosło. Czego nie wiemy, szukamy w internecie, bowiem kopalnią wiedzy ogrodniczej to na pewno nie jestem (niestety). 







Jeszcze trochę i będziemy mieć strączki groszku, który jak na razie rośnie przepięknie:



Są już poziomki, zbieramy je codziennie i dziewczyny skrupulatnie dzielą łup:




Czekamy na ogórki, dużo ich w tym roku posialiśmy, mam więc nadzieję, że dużo ich zbierzemy:



Są już też jagody kamczackie, parę truskawek. Niedługo dojrzeją borówki. I morele. Bardzo smaczne jest lato w ogrodzie.

Na równi z warzywami lubimy kwiaty. Najbardziej rozpanoszyły nam się lilie, są już niemal w każdym zakątku ogrodu. Pierwsze już zakwitły:


Są też już i róże:





A jeśli nie grzebię w ziemi, to ćwiczę (w domu). Jestem uzależniona od codziennego treningu. Jeśli się nie da, to chociaż w wersji skróconej, chociaż odrobinę. Mobilizuję się, pocę, rozciągam i czuję moc endorfin, które naprawdę czynią cuda:-). 

4 komentarze:

  1. Drugie zdjęcie to chyba jarmuż:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki:-). Wysiewałam, więc bardzo prawdopodobne. I faktycznie, wygląda podobnie.

      Usuń
  2. Elu-fajnie spędzasz czas. Na drugim zdjęciu i ja potwierdzam jarmuż, a na 4 wyglądają roślinki na rzodkiewkę. Poziomki mi się marzą, trudno je kupić, a w lesie jest ich niewiele :) Miłych wrażeń, pozdrawiamy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, jarmuż bardzo mi pasuje:-). Poziomek zawsze jest za mało, trzeba by hodować całe pole. Dziękuję Małgosiu!

      Usuń