wtorek, 26 stycznia 2016

Szkolny system oceniania - plastyka i muzyka

Pewnie tak było, jest i będzie. Ale niesprawiedliwość zawsze boli, szczególnie gdy dotyczy własnych dzieci. Staram się na spokojnie podchodzić do wielu spraw w szkole, choć niekoniecznie zgadzam się z nimi, ale jak można dostać z plastyki jedynkę, bo praca jest nie na temat??? Dziecko spędza całą sobotę na przygotowaniu swojej pracy plastycznej, wkłada w nią mnóstwo czasu i serca, angażuje się, po czym dowiaduje się, że jego praca nie ma sensu. Bo pani ma jakąś swoją określoną wizję plastyczną. Moje dziewczyny po takich paru doświadczeniach bardzo niechętnie zabierają się za prace plastyczne. A z pewnością nie są antytalentami. Nie mnie oceniać ich ewentualne zdolności plastyczne i wcale do tego nie pretenduję, ale system oceniania jest po prostu zły (delikatnie ujmując).

Odnośnie formalnej strony oceniania dotarłam do tekstu Rozporządzenia MEN z 10 czerwca 2015 (Dz.U. 2015, poz. 843) w sprawie szczegółowych warunków i sposobu oceniania, klasyfikowania i promowania uczniów i słuchaczy w szkołach publicznych. I tam m.in. jest napisane: "Przy ustalaniu oceny z wychowania fizycznego, zajęć technicznych, plastyki, muzyki i zajęć artystycznych należy przede wszystkim brać pod uwagę wysiłek wkładany przez ucznia w wywiązywanie się z obowiązków wynikających ze specyfiki tych zajęć". (§ 11). 

No właśnie, jak oceniać ów "wysiłek wkładany przez ucznia w wywiązywanie się z obowiązków wynikających ze specyfiki tych zajęć"? Czy wykonana praca może być oceniona na jedynkę?

Dziewczyny nie chcą, abym interweniowała, bo "będą mieć przerąbane". To prawda, szczególnie że za dwiema starszymi w szpony pani plastyczki trafią jeszcze dwie młodsze...

O szkolnej muzyce można by napisać cały poemat. Nieopodal naszej szkoły mieści się szkoła muzyczna. Skutkuje to tym, że mniej więcej połowa każdej klasy uczy się również w szkole muzycznej. Moje dziewczyny należą do tej "gorszej" połowy, czyli do szkoły muzycznej nie chodzą, a więc już z założenia mają obniżoną ocenę (tzn. brzmi to odwrotnie: nie mają podwyższonej, ale wychodzi na jedno). Za śpiew poprawny - nauczony tekst piosenki, z zachowaniem melodii i rytmu - dziecko może dostać nawet trójkę, zapewne dlatego że nie uczęszcza do klasy wokalu w szkole muzycznej...:-). A przecież muzyka podpada pod paragraf zacytowany wyżej przeze mnie... Kiedy dzieci miały śpiewać operowo (!), większość chłopców dostała dwóje i tróje. No cóż, widocznie nienajlepsi z nich śpiewacy operowi:-). Z czasów swojej podstawówki pamiętam dręczenie chłopców podczas mutacji koniecznością śpiewania. Dokładanie do tego wymogu pewnej maniery (dla dzieci kompletnie niepotrzebnej) jest kolejnym stopniem szkolnych tortur muzycznych. A dzień z muzyką w planie lekcji to dzień święty - nie wolno wtedy zorganizować żadnej szkolnej wycieczki czy jakiegokolwiek innego wyjścia klasowego. Takie uroki życia szkolnego...

12 komentarzy:

  1. Elu, od lat nie wiadomo jak to zmienić... Ja sama pamiętam, że w liceum, czyli już "duża" byłam, dostałam na plastyce zadanie do domu NARYSUJ SWÓJ POKÓJ. Co się namęczyłam... no ale wykonałam i co? i dostałam jedynkę, bo mój pokój wyglądał, tu cytuję panią od plastyki: "jak przedział w wagonie kolejowym". Wszystko zależy od nauczyciela, czy jest otwarty na świat, czy zahukany we własnym i nic więcej dla niego się nie liczy.... Niestety, wiem smutne to...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Izetta, masz rację. Niestety, wszystko zależy od nauczyciela, a różni się trafiają. Oby więcej było tych otwartych.

      Usuń
  2. Każdy nauczyciel ma obowiązek zapoznać uczniów z kryteriami oceniania ze swojego przedmiotu. Musi to zrobić na pierwszych zajęciach. Na pierwszym zebraniu z rodzicami taki sam obowiązek ma wychowawca klasy. Powinien zebrać podpisy od rodziców, że zostali z nimi (kryteriami) zapoznani. Można poprosić o przekazanie kryteriów na piśmie, nie tylko odczytanie ich w czasie zebrania. Rodzic może poprosić o udostępnienie kryteriów oceniania w dowolnym momencie roku szkolnego. W szkole (podstawowej), w której pracuję, jest to bardzo ściśle przestrzegane.
    Natomiast mamy rodziców, którzy potrafią nam "umilić pracę" w różny sposób i w zeszłym tygodniu, przed klasyfikacją, zażądali uzasadnienia wzorowej oceny z zachowania, wystawionej ich dzieciom na I półrocze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście, z niektórych przedmiotów dostajemy takie kryteria oceniania, mam je na piśmie. Ale z niektórych nie i do tych należy plastyka. Ale się upomnę - dziękuję, to cenna informacja. A swoją drogą rodzice też bywają różni, masz rację.

      Usuń
  3. Cóż, pozostaje mi się tylko zgodzić. Już nie mówiąc o tym, że jedynkę to można dostać za brak zadania a nie za zadanie wykonane i to nie na odwal, tylko z zachowaniem wszelkiej staranności.
    U Syna na szczęście oceniają starania. Natomiast ja pamiętam ze swojej podstawówki jak wychowawczyni wybierała dziewczyny z naszej klasy do występu. Miały ćwiczyć aerobik do muzyki. Miejsc tylko 6 a dziewczyn 20. Wychowawczyni wybrała rzekomo te, które maja największe poczucie rytmu. Ciekawe, że wszystkie wybrane wpisywały się pod ten sam schemat: taki sam kolor i długość włosów:-) To było w 3 klasie podstawówki, więc byłam dzieciakiem, ale swój rozum miałam i wiedziałam, że nie ma się co starać, bo i tak nie mam szans. Kiedy jedna była chora i trzeba było wybrać rezerwową to nawet wiedziałam, która dziewczynę wybiorą, bo przecież ma największe poczucie rytmu ha, ha. Ta sama nauczycielka kiedyś mnie wyśmiała, kiedy jej pokazałam swoja pracę plastyczną. Wszyscy ja uwielbiali, natomiast ja nie, bo była fałszywa i zakłamana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, takie niesprawiedliwości pamięta się potem bardzo długo.

      Usuń
  4. Moim zdaniem sprawa powinna być poruszona na forum publicznym i należny ją zgłosić do dyrekcji. Samodzielna interwencja u nauczyciela nic nie da i rzeczywiście może pogorszyć komfort nauki dziecka. Jeżeli w szkole jest ktoś jeszcze z podobnymi doświadczeniami, sprawą musi zająć się przełożony nauczyciela. Musi zabrać oficjalne stanowisko. Zwłaszcza gdy dochodzi do łamania ustawy. Zebranie rady rodziców może być dobrym miejscem do przedyskutowania tej kwestii. Trzymam kciuki za zwycięstwo :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie tylko ja mam takie "ciekawe" doświadczenia, inni też, więc w końcu pewnie trzeba będzie coś zrobić. Najpierw poproszę panią plastyczkę o kryteria oceniania (wspomniane w komentarzach), a potem, jeśli kwestia kryteriów oceniania nic nie wyjaśni, udam się do wyższej instancji. Dzięki:-)

      Usuń
  5. Chcę tu wrzucić kilka kamyczków do ogródka. Tak się składa, że uczę w średniej szkole muzycznej na Dolnym Śląsku i 1) dzieci w wieku szkolnym nie śpiewają głosem operowym , bo taki głos musi dojrzeć i zaczyna się jego szkolenie od 17 roku życia i nie jest to takie hop, jak się wydaje!!
    2)To prawda, że są nauczyciele, którzy nie lubią uczyć, są mściwi, byle jacy, chcą odwalić chałę, byle wyjść do domu, ale są też ci wartościowi. Ale i są uczniowie, których ni w ząb nie da się niczym zachęcić do jakiegokolwiek zainteresowania meritum. Mam uczennicę ( córka wojskowego),źle wychowana, z bdb słuchem, której nic się nie chce, jest zmanierowana, cierpi,że musi się uczyć i myśleć na lekcji,( bo tata kazał) i zakłada, że ''samo'' jakoś się wleje do łba, beż ćwiczenia.
    3) Są też czasem ( a nawet często!) roszczeniowi rodzice, którzy o byle bzdety ''trzęsą się'' nad swoim kurczaczkiem, który w wieku 14 - 17 ''latek'', jest tak nieporadny i wiecznie krzywdzony przez ''los'' ( czyt. wrednych wymagających nauczycieli) , że zaraz pędzą do dyrektora na skargę, do rady rodziców, chcąc chronić swoją pociechę, lubując się tym, że mają prawa. I też się mszczą!! A gdzie obowiązki rodzica i ucznia?

    4) Mam praktykantów z A.Muz., którzy przedstawiając mi konspekty lekcyjne, piszą takie pierdoły, że ręce opadają. Mówią też, że MUSZĄ tak pisać, bo im profesor nie zaliczy konspektu w A.Muz., i że mają nacisk, by każda lekcja BYŁA NAD WYRAZ ATRAKCYJNA. To ja im radzę: ''To się rozbierz na lekcji, i to będzie gwóźdź programu''. Ludzie, nie o to chodzi, by każda ze stron miała tylko roszczenia. Gdyby KAŻDA ZE STRON robiła wszystko uczciwie ( nauczyciele, uczniowie i rodzice) nie byłoby żadnych tarć.
    5) U nas w szkole też obowiązują podpisy i to w dzienniku, że rodzic się zapoznał z wymaganiami eduk., ale nie raz miałam ''ścigankę aż do grudnia'', by rodzic ''łaskawie'' zawitał w progi szkoły, bo jakoś nigdy nie był zainteresowany, a jak już, to mówił, że podpisze, ale i tak nie wie co, bo się na tym nie zna. A potem są ''kłopoty'', bo się czepi czegoś i uważa, że krzywda się dziecku dzieje, bo za trudne treści się wymaga. ( Mam dużo zajęć zarówno grupowych , jak i indywidualnych).
    6) Swoją drogą, tak z innej beczki, pamiętam jak na plastykę namalowałam z zad. dom. rysunek, ale go zapomniałam z domu, więc szybko przed lekcją ''machnęłam'' taki sam i dostałam 5. Koleżanka też mnie poprosiła, bym jej przed lekcją narysowała i to zrobiłam, ale ona niestety dostała 4. Bardzo nie to zabolało, bo odkryłam, ze pani nauczycielka jest stronnicza i że ma z góry ustalone poglądy na temat talentów w tej klasie,Pamiętam to do dziś,że tak mną to trząchnęło, a przecież minęło od tamtej pory 37 lat.
    Ot - taki żabi los i sprawiedliwość Kargula po ''ich stronie''.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, każdy patrzy z własnej perspektywy. I różne dziwne rzeczy zawsze się w szkole zdarzają, oby przeważały jednak te dobre. U nas jest w sumie ok, pozostali nauczyciele sensowni, dzieci uczą się poprawnie, a ja (mam nadzieję:-)) nie jestem nadopiekuńczym rodzicem. Tylko ta muzyka i plastyka...

      Usuń
  6. Kryteria, kryteriami, ale tak jak Pani zauważyła, oceny zależą od nauczyciela. A jezeli nauczyciel jest niespełnionym artystą, lub niedowartościowanymi człowiekiem, to nieważne czy jest nauczycielem matematyki, plastyki czy dyrektorem poczty, będzie robił wszystko, by poczuć się troszkę lepszym na tle innych. W przypadku Pani córek bardzo współczuję, bo tak jak można dzieci pięknie pasją zarazić, tak samo można je odstraszyć. Pięknie pozdrawiam, były nauczyciel plastyki i muzyki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to prawda. Mamy też sporo dobrych nauczycieli, a zdarzają się i pasjonaci. Szkoda tylko, że ci niespełnieni przelewają swoje frustracje na dzieci... Pozdrawiam serdecznie nauczyciela:-)

      Usuń