poniedziałek, 2 marca 2015

Bundz i bryndza czyli sery góralskie w wersji nizinnej. I wiosna!

Bundz robiłam dość często, nawet nie wiedząc, że go bundzem nazywają:-). Ale z bryndzą to moje pierwsze zetknięcie.

Bundz to taki świeży serek podpuszczkowy, który, jak widać na zdjęciach poniżej, pięknie się kroi po dłuższym odcieknięciu, smakuje najpierw słodko i delikatnie, a z czasem nabiera kwaskowatości i wyrazu.

Mój domowy bundz nizinny

na podstawie książki "Wytwarzamy ekologiczny ser w domu" Z. Przybylaka, K. Przybylaka i M. Przybylak-Zdanowicz
plus moje trzy grosze:-)

10 l świeżego mleka
1 łyżeczka podpuszczki naturalnej w płynie

Mleko podgrzać do temperatury 32-34 st. C. Dodać podpuszczkę rozpuszczoną w ok. 50 ml chłodnej wody, wymieszać. Zostawić na 45 minut w stałej temperaturze.
 
Po godzinie pokroić skrzep w duże kostki, ustawiając nóż najpierw pionowo, a potem skośnie. Nawet można nie kroić, ale wówczas ciężko się przelewa z garnka. Jeśli kroimy, dobrze jest zostawić pokrojony skrzep na 10-20 minut - lepiej oddziela się serwatka.

Przelać skrzep do dużego durszlaka wyłożonego gazą, muślinem lub tetrą. Związać końcówki materiału, zawiniątko powiesić nad zlewem lub garnkiem / miską i zostawić do odciekania na ok. 12 godzin (im dłużej ser odcieka, tym potem będzie bardziej suchy). 

Taki świeży bundz jest słodki i można jak najbardziej już go jeść. Można też poczekać kilka dni, kiedy stanie się nieco kwaśniejszy...





Po kilku dniach można wziąć się za produkcję bryndzy:

Moja domowa bryndza nizinna

na podstawie książki "Wytwarzamy ekologiczny ser w domu" Z. Przybylaka, K. Przybylaka i M. Przybylak-Zdanowicz
plus moje trzy grosze:-)

Odcieknięty bundz (zob. przepis powyżej) położyć na talerzu i zostawić w temperaturze pokojowej na kilka dni, codziennie odwracając. Na talerzu będzie zbierać się serwatka, którą należy zlewać. Na serze powinna wytworzyć się delikatna żółtawa skórka i wówczas można przystąpić do kolejnego etapu:

Ser rozdrobnić i w zależności od chęci / możliwości albo zagnieść jak ciasto, albo zmielić w maszynce do mielenia. Ja porządnie rozgniotłam ręczną praską do rozgniatania ziemniaków. 

Posolić - 1-2 łyżki soli na 10 litrów mleka. Wymieszać z solą i włożyć do słoików, bardzo mocno uciskając ser. Dla lepszego zakonserwowania dobrze jest zalać bryndzę tłuszczem, oryginalnie jest to ponoć krowi łój:-). Ja zalałam niezbyt po góralsku oliwą z oliwek.

Po miesiącu pierwszy słoiczek został spróbowany. Ser jest ostry, bardzo wyrazisty i baaardzo smaczny. I nieskomplikowany, więc polecam go szczególnie początkującym serowarom:-).

Bryndza w słoiczku zalana oliwą z oliwek

Rozsmarowana bryndza na kanapce
 
A na koniec kilka słów o wiośnie. W moim ogródku wszystko budzi się do życia. Krokusy za chwilę będą kwitnąć i pokryją szarą ziemię kolorowym dywanem. Na wszystkich krzewach i drzewach pojawiły się pełne życia pąki. Wszystkie wiosenne kwiaty wystawiają już główki nad ziemię i garną się do słońca. Najpiękniejsze w tej chwili są przebiśniegi. Zakwitły mimo nocnych przymrozków i nie przejmują się zmienną aurą. Niosą wraz z sobą wiosnę i tak naprawdę są o wiele piękniejsze niż na moich amatorskich zdjęciach...




13 komentarzy:

  1. Dawno mnie u Ciebie nie było. Po przerwie nadal się ślinię do serów ;) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, to nadrabiaj zaległości:-). Pozdrawiam!

      Usuń
  2. Sery wspaniałe a przebiśniegi to piękny dodatek do tego posta :) W 'naszym" lesie czasem spotykamy je kwitnące, ale na razie nic nie widać

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Małgosiu:-). A przebiśniegi dzielnie się trzymają od dobrych paru dni nawet mimo paskudnej pogody.

      Usuń
  3. A jednak...
    Napisałam komentarz , ale się nie pokazał, myślałam ,że moderujesz,
    a to google mnie nie wpuściło...wrrrr...

    OdpowiedzUsuń
  4. Odpowiedzi
    1. To ja też nie rozumiem. Komentarze są moderowane, opublikowałam to, co oczekiwało... Nie wiem, gdzie mógł się zapodziać komentarz... Może spróbuj jeszcze raz.

      Usuń
    2. Widocznie coś się w tamtym dniu działo, bo więcej mi się komentarzy nie pojawiło na innych blogach hmmmm...

      Usuń
    3. Tak, to widocznie dzień był pechowy dla komentarzy. Dobrze, że naprawiło się, cokolwiek to było.

      Usuń
  5. Huuuraaaaa! Elu, jesteś wspaniała. Dzięki tobie wiem, jaki ser robię :) wiem, wiem, to trochę dziwne, ale ja nigdy wcześniej się nad tym nie zastanawiałam :) on faktycznie lekko kwaśnieje po kilku dniach :D Uwielbiam go

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To się cieszę:-). Też tak miałam, że nie wiedziałam dłuższy czas:-)

      Usuń
  6. A jak przechowywać słoiki z bryndzą? Lodówka? 16 stopni? Czy temperatura pokojowa?
    Z góry dziękuję za odpowiedź.
    Jonasz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W chłodnym miejscu. U mnie przechowuje się w temperaturze 12 st. C, ale lodówka też jest ok. Temperatura pokojowa na pewno nie.

      Usuń