wtorek, 20 stycznia 2015

Tort Pischinger i moje dzieci w roli cukierników

Tortów ze sklepu nie chcą jeść. Przyzwyczaiłam się, że na wszystkie ich urodziny (a w końcu temat wypływa 4 razy w roku:-)) muszę piec torty. Od ubiegłego roku mam jednak wolne, a to dlatego że dziewczyny same pieką i ozdabiają swoje torty. Pierwsza i Druga kończą w styczniu już 11 i 10 lat i w związku z tym postanowiły przygotować tort Pischinger. A to dzięki Mikołajowi, który obdarował je książką Agnieszki Kręglickiej "Gotowi, by gotować. Domowa kuchnia polska dla nastolatków". 11-latka i 10-latka to już prawie nastolatki:-). Dziewczyny przerabiają wszystko z tej książki z wielkim zaangażowaniem, zarówno dania obiadowe, jak i desery. Jeszcze chwila i przestanę gotować:-). Z tej właśnie książki powstał tort Pischinger. Nie wtrącałam się w przepis ani odrobinę, nawet go nie przeczytałam:-). Tort udał się w 100%, podobno to najlepszy tort na świecie... Zapewne jest to i zasługa przepisu, i wykonujących go cukierników...

Trochę było z tym zamieszania i w jednym momencie musiałam jednak interweniować. Potrzebna była puszka słodzonego mleka skondensowanego, co okazało się dopiero przed samym robieniem tortu, a takiego mleka w domu nie ma. Kto pójdzie do sklepu? W rezultacie wszystkie pobiegłyśmy. W końcu puszka jest. "Tatusiu, otworzysz?" - bo to taka ciężko otwierająca się puszka, że bez otwieracza ani rusz. Tatuś otworzył. Dobrze, czytają dalej: "Zamkniętą puszkę mleka wstaw do dużego garnka pełnego wody. Gotuj powoli, na małym ogniu, pod przykryciem. Puszka musi być cały czas zanurzona pod wodą"... "Mamusiu, jak mamy to zrobić???" No tak, jak gotować otwartą już puszkę przykrytą wodą??? Ale wszystko się da. Wstawiłyśmy puszkę do garnka z wodą, ale napełniłyśmy garnek trochę poniżej poziomu puszki. Garnek przykryłyśmy i tak się gotowało, bardzo delikatnie, aby woda nie dostała się do puszki. Udało się:-).

Teraz więc spróbuję odtworzyć pracę, oczywiście z pomocą moich dziewczyn. Zapraszam na wspaniały TORT PISCHINGER (co-nieco zmodyfikowany):


Tort Pischinger

z książki A. Kręglickiej "Gotowi, by gotować. Domowa kuchnia polska dla nastolatków"

1 opakowanie dużych wafli - miałyśmy prostokątne, co, jak się okazało, tylko dodało tortowi uroku... (wafle były orkiszowe)
1 puszka słodzonego mleka skondensowanego
2 tabliczki gorzkiej czekolady
1/2 kostki masła
garść prażonych orzechów włoskich
u nas dodatkowo: 250 g bitej śmietany do dekoracji wierzchu

Zaczynamy od gotowania zamkniętej puszki mleka - o tym pisałam już powyżej:-). Puszka powinna w całości być zanurzona pod wodą. Po 3 godzinach wyjąć puszkę, wystudzić i otworzyć.

Masło roztopić wraz z czekoladą w kąpieli wodnej. Dodać skondensowane mleko, zmiksować na gładki krem.

Wafel posmarować kremem, przykryć następnym waflem, posmarować wierzch kremem, znowu położyć wafel itd.

Dziewczyny górny wafel też posmarowały kremem i posypały posiekanymi prażonymi orzechami. Dodatkowo ozdobiły bitą śmietaną.



10 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Mogę się tylko zgodzić:-) - tort wyszedł naprawdę przepyszny. Dziękuję i pozdrawiam

      Usuń
  2. :) Fantastycznie, że dziewczyny pchają się do kuchni i same próbują tworzyć swoje dania :) Wyszedł świetny deser i faktycznie zapowiada się bardzo smakowicie;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się cieszę, że się tak interesują, jedyny minus to potem kuchnia jak po przejściu tornado:-) dziękuję i pozdrawiam

      Usuń
  3. Fajne dziewczyny , moja krew , ja jak miałam 11 lat to uparłam się zrobić paczki , cała rodzina myślała ze chałupę puszcze z dymem, ale nie , to była najlepsze chyba paczki jakie usmażyłam , choć pączki (raz do roku) do dziś wychodzą fajnie
    A z ta puszka to się naśmiałam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, potem super wspomnienia zostają:-) Zapewne dziewczyny będą ten tort zawsze pamiętać. Choć lepiej pamięta się takie bardziej oryginalne rzeczy, jak np. babeczki z dwoma łyżkami sody zamiast dwóch łyżeczek...:-)

      Usuń
  4. Świetnie spisały się Twoje dzieci. Tort wygląda wspaniale. Zapowiada Ci się niezła pomoc kuchenna :) pozdrawiamy

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziękuję:-) Chyba wkrótce naprawdę nic nie będę robić w kuchni, gdy wszystkie cztery wezmą się za kucharzenie...:-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny :-)
    Moja córka też ma ciągoty do kuchni ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:-) Dzieci fajnie kucharzą, też będziesz miała wsparcie w kuchni:-). Ale moje ze sprzątaniem po akcjach kulinarnych mają na bakier...

      Usuń