piątek, 14 listopada 2014

Libum - starożytne serowe placki ofiarne - pieczone na liściach laurowych

Wyrób sera skutkuje nadmiarem serwatki, z której produkuję przeważnie ricottę, z ricotty zaś zwykle robię pasty do chleba. Tym razem z ricotty upiekłam przepyszne i bardzo proste placki z historią w tle... 



Libum to placki sięgające swą genezą czasów starożytnego Rzymu - opisane przez Katona w dziele "De agri cultura", w którym zawarte zostały również przepisy kuchni rzymskiej. Nazwa placka - libum pochodzi od czasownika łacińskiego "libare" oznaczającego składanie bogom ofiary, czyli można sądzić, iż były to placki ofiarne. Ale nie tylko. Pieczono je również i na świeckie okazje. 


Katon powiada tak (źródło):

"Libum przyrządzaj w ten sposób. Niech rozetrze dobrze w moździerzu 2 funty [650g] sera. Gdy dobrze rozetrze, niech doda l funt [330g] zwykłej mąki, albo, jeśli chcesz, żeby było delikatniejsze 1/2 funta [160g] mąki drobniejszej i niech dobrze wymiesza z serem. Niech doda jedno jajo i niech dobrze razem wymiesza. niech wyrobi z tego placek niech podłoży liście. Potem niech piecze powoli w rozgrzanym piecu pod glinianą pokrywą."

Ja zrobiłam w miarę podobnie:

Libum - starożytne serowe placki ofiarne - pieczone na liściach laurowych

500 g ricotty
200 g mąki (użyłam semoliny)
1 jajko
1/2 łyżeczki soli
liście laurowe

Ricottę porządnie rozgnieść widelcem, tak żeby nie miała grudek. Dodać mąkę, jajko i sól, dobrze wyrobić. 

Uformować placuszki: można rozwałkować ciasto i wycinać kółka kubkiem czy szklanką, albo formować kuleczki i rozpłaszczać je dłonią. Ja zrobiłam drugim sposobem, tak było mi łatwiej, choć zapewne wycinane placki są o wiele równiejsze.

Układać na liściach laurowych na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Piec w temperaturze 210-220 st. C przez ok. 35-40 minut - aż placuszki staną się złociste. W trakcie pieczenia placki przechodzą niesamowitym aromatem liści laurowych i stają się naprawdę wyjątkowe mimo swej prostoty. Dla nas najlepsze jeszcze na ciepło. Podobno można polać miodem, ale jakoś nie komponował mi się ten miód z liśćmi laurowymi. I oczywiście jemy bez liści laurowych:-), bardzo ładnie zdejmują się z placków.






4 komentarze:

  1. ciekawy pomył, chętnie wypróbuję:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są bardzo proste i bardzo smaczne, polecam:-)

      Usuń
  2. Bardzo ciekawa propozycja z historią w tle :) U Ciebie Elu zawsze jest interesująco, pozdrawiamy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:-) Lubię takie historyczne potrawy i lubię doszukiwać się w nich historii...:-)

      Usuń