niedziela, 21 września 2014

Szybki ser przekąskowy dla niecierpliwych...

... czyli jak ze skrzepu serowego zrobić szybką przekąskę:-)

Na serową przekąskę najbardziej nadaje się bardzo młody ser, który nawet trudno nazwać jeszcze serem, ma łagodny smak oraz sprężystą strukturę i charakterystycznie "trzeszczy" w zębach. W wersji amerykańskiej ma kolor żółty lub pomarańczowy, gdyż na taki kolor barwiony jest zwykle cheddar. U mnie jak to ser - biało-żółtawy, bardziej biały. Pomysł zaczerpnęłam z bardzo inspirującej strony amerykańskiej.

Taki ser najlepszy jest od razu po zrobieniu. Można go smażyć w panierce, nawet ponoć w głębokim tłuszczu, ale wersji smażonych nie testowałam. Już po 12 godzinach leżenia dużo traci na smaku, nawet jeśli przechowywany jest w lodówce. Właściwie lepiej nawet przechować go w temperaturze pokojowej niż w lodówce, ale oczywiście jak najkrócej. Natomiast można go mrozić, z tym że wówczas ser nie jest już taki smaczny.

Szybki ser przekąskowy dla niecierpliwych

7,5 l świeżego mleka
szczypta bakterii starterowych termofilnych
1/2 łyżeczki naturalnej podpuszczki w płynie
opcjonalnie: 1/2 łyżeczki chlorku wapnia, 1/4-1/2 łyżeczki barwnika annato

Powoli podgrzać mleko do temperatury 35-36 st. C, dodać bakterie starterowe termofilne oraz, jeśli dodajemy chlorek wapnia i barwnik annato, to robimy to właśnie teraz. Zostawić na 30 minut.

Dodać podpuszczkę i mieszać delikatnie przez 30 sekund. Zostawić na 25 minut.

Pokroić skrzep w dużą kostkę o boku mniej-więcej 2 cm, ustawiając nóż najpierw pionowo, a potem skośnie. Mieszać przez 5 minut.

Powoli (przez ok. pół godziny) podgrzewać skrzep do temperatury 46-47 st. C. Utrzymując tę temperaturę, mieszać skrzep przez kolejnych 60 minut (w celu osuszenia ziaren serowych).

Przełożyć skrzep do formy wyłożonej chustą i prasować pod ciężarem ok. 4 kg przez 1-3 godziny - tu wystarczy moim zdaniem 1 godzina, gdyż ser nie musi się mocno sprasować, jedynie trzeba się pozbyć nadmiaru serwatki.

Gotowy ser wyjąć z formy, rozkruszyć albo pokroić na małe kawałki, posolić, wymieszać i gotowe.


Ja podzieliłam ser na pół, pokroiłam w plastry, jedną połowę posypałam solą, a drugą zostawiłam po prostu w plasterkach. Słona część smakowała głównie dorosłym, niesłona została zjedzona przez dzieci, ale w obu wersjach ser przekąskowy okazał się strzałem w dziesiątkę:-). I robi się błyskawicznie (jak na ser rzecz jasna:-)) czyli kilka godzin i można go już konsumować...



4 komentarze:

  1. O, to jest wersja sera dla mnie. Żadne tam dojrzewanie miesiącami:)
    To ja pisałam wcześniej o serze zimowym:).
    A tak z innej bajki to bardzo zazdroszczę Twojego życia slow.
    Jestem mamą trójki dzieci, trzeci rok udaje mi się nie pracować( w szkole-mordęga maksymalna).
    Jednak możliwości się kończą i z obawą myślę ,że za rok trzeba będzie wrócić do pracy.
    Niestety mój mąż nie zarabia tyle abym mogła siedzieć w domu, a bardzo bym chciała.
    Jesteś bardzo szczęśliwą osobą, że masz takie możliwości, życzę wszystkiego co dobre!!!


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, to jest dlatego idealny ser dla tych, co nie chcą czekać:-). A co do mojego życia slow, to pisałam o nim już tu:-): http://wposzukiwaniuslowlife.blogspot.com/2014/04/moj-typowy-dzien-slow.html. Ja raczej dążę do życia slow:-). Nawet gdybym chciała, to nie mam jak pracować. Inna sprawa, że odpowiada mi taki wariant jaki jest, choć jest to oczywiście dużym kosztem finansów rodzinnych. Zawsze jest coś za coś... pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  2. A ja lubię pracować i mam 2 dzieci. A ser pyszny robilam

    OdpowiedzUsuń