środa, 27 sierpnia 2014

Pane ibleo - chleb sycylijski z semoliny w Sierpniowej Piekarni

Do tego chlebka przymierzałam się, odkąd go zobaczyłam na blogu Bread & Companatico. Od przymierzania się do upieczenia droga może być dość daleka... Ale kiedy w Sierpniowej Piekarni pojawił się pomysł na pieczenie tego właśnie chleba, to musiałam od razu umieścić go w najbliższych planach. Miniony weekend upłynął mi więc pod znakiem włoskich smaków, bowiem warzyłam jeszcze włoski ser, o którym będzie innym razem (kiedy się zrobi do końca). Comiesięczne pieczenie we wspólnej wirtualnej piekarni bardzo lubię, piekę wtedy z dreszczykiem emocji - uda się czy nie uda? Zdążę czy nie zdążę? Jak upieką pozostali piekarze? A potem oglądam inne wypieki z zachwytem i zdziwieniem, że można do tego samego tematu podejść w różny sposób...

Pane ibleo to tradycyjny sycylijski wypiek z semoliny, którą uwielbiam i często dodaję ją do różnych wypieków i nie tylko, dla mnie szczególnie pyszny jest makaron z semoliny, ale tu nie o makaronie tym razem, a o przepysznym chlebie, który choć pieczony z kilograma mąki, zniknął nie wiadomo kiedy... 

Pane ibleo pieczony jest na zakwasie - oryginalnie pszennym, ale ja zawsze piekę na żytnim, bo taki lubię i tylko taki hoduję od dawien dawna. Choć nie, raz wyhodowałam zakwas gryczany na potrzeby bezglutenowego chleba, ale zużyłam go od razu i na co dzień używam mojego ulubionego zakwasu żytniego. 

Pane ibleo wyrabia się ręcznie i przyznam, iż sądziłam, że to taka maniera produkowania tradycyjnego wypieku. Bo w końcu od czego są miksery itp? Moja niewiara została szybko ukarana - to ciasto faktycznie kiepsko wyrabia się mikserem, więc zakasałam rękawy i do dzieła!

Aby zareklamować pane ibleo, dodam, iż domownicy od razu pytali, kiedy będzie następny taki chlebek...

 

Pane ibleo - chleb sycylijski z semoliny

200 g zakwasu żytniego dokarmionego i bardzo aktywnego (lub jak w oryginalnym przepisie zakwasu pszennego)
1 kg mąki semoliny
500-550 g wody
3 łyżeczki soli morskiej

Przesiać mąkę bezpośrednio na stolnicę, zrobić wgłębienie w środku „górki” mąki, umieścić w nim zakwas i stopniowo dodawać wodę do zakwasu. Mieszać, aż zakwas się lekko rozrzedzi. Dodawać wodę, równocześnie zagarniając mąkę do środka zakwasu. Dalej wyrabiać, dolewając resztę wody i sól, aż wszystkie składniki połączą się w jednolitą masę. 


Wyrabiać tak długo, aż ciasto będzie gładkie i miękkie. Można to robić, nie spiesząc się i nawet odpoczywając co chwilę, gdy ręka ma już dość. Jeśli ciasto jest nadal niejednolite i suche, dodać więcej wody i tyle mąki, aby uzyskać gładkie elastyczne ciasto. 


Rozpłaszczyć ciasto rękoma i złożyć na trzy. Obrócić o 90 stopni i złożyć na 3, Czynność tę powtórzyć 3 razy. Przykryć ciasto i pozwolić mu odpocząć 30 minut i ponownie spłaszczać i składać 4 razy.

Przykryć i wstawić do lodówki na noc.
 

Rano wyjąć przykryte ciasto na 30-60 minut, tak by osiągnęło temperaturę otoczenia.

Wyłożyć ciasto na oprószoną mąką stolnicę i podzielić je na 3 sztuki. Wychodzą wtedy chlebki długości 35-40 cm po upieczeniu.


Uformować grube wałeczki z zaokrąglonymi końcami i zrobić ręką jak najgłębsze podłużne wgłębienia, uważając, by nie przerwać ciasta na pół. Złożyć ciasto wzdłuż wgłębień, odwrócić spodem do góry, przykryć i pozostawić do wyrośnięcia na ok. 1,5-2 godzin. Dokładna obrazkowa instrukcja formowania pane ibleo jest tu.


Nagrzać piekarnik do 250 st. C z płaskim naczyniem na spodzie dla pary. Po wyrośnięciu delikatnie odwrócić chleby spodem do góry, naciąć wielokrotnie, tak jak kroi się chlebowe kromki. Wygiąć końce trochę jak w literę S, nie uszkadzając nacięć. Można dodatkowo naciąć brzegi chleba przy zagięciach. 


Chleb wsunąć do piekarnika i natychmiast wlać szklankę wrzątku do naczynia na spodzie piekarnika. Piec z parą przez 10 minut, następnie piec przez kolejne 15-20 minut w 200 st. C, uważając, by chleb nie zrumienił się zanadto. Wystudzić na kratce.





Pane Ibleo w tym miesiącu piekli:
Akacjowy blog
Bajkorada
Fabryka kulinarnych inspiracji
Każdy ma jakiegoś bzika
Konwalie w kuchni
Kuchennymi drzwiami
Kuchnia Alicji
Moje małe czarowanie
Stare gary
Ugotujmy to
W poszukiwaniu slowlife
Zacisze kuchenne
Zapach chleba


30 komentarzy:

  1. Sliczne zawijaski zrobilas! Zaluje, ze pieklam wczesniej a nie razem z wami. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:-) I to prawda, że wspólne pieczenie to takie magiczne chwile - następnym razem koniecznie:-) Pozdrawiam serdecznie, Ela

      Usuń
  2. Elu,
    idealnie upieczony!
    Cieszę się,że chlebek smakował.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Smakował, będę na pewno do niego wracać:-) Dziękuję!

      Usuń
  3. Elu , twoje chlebki wyglądają rewelacyjnie
    Ja trochę naknociłam w formowaniu ,ale i tak znikły raz dwa
    pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:-) Czy uformowane, czy też nie, grunt że pyszne były i znikały błyskawicznie! pozdrawiam, Ela

      Usuń
  4. wiedziałam, że ta propozycja będzie ciekawa i fajnie, że wszystkim Piekarkom fajnie się upiekło :) śliczne bochenki, pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! to była rzeczywiście super propozycja, fajnie się piekło. pozdrawiam:-)

      Usuń
  5. Jakie ładne :) Piekarnia mobilizuje!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, nawet bardzo mobilizuje i uskrzydla:-)

      Usuń
  6. U mnie syn również poprosił o powtórkę:) Wyglądają ekstra!

    OdpowiedzUsuń
  7. Cudne wyszły:-) Zastanawiam się dlaczego piszecie, że nie da się mikserem? Mi wyszedł właśnie wyrabiany mikserem. I było bardzo ok:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie ciasto się rwało i nie chciało mieszać. Może to zależy od miksera, nie wiem. Ale ręcznie wyrabiało się nawet całkiem przyjemnie:-)

      Usuń
  8. dziękuję:-) A powtórki na pewno będą

    OdpowiedzUsuń
  9. Super chlebki, wyglądają jak najedzone dżdżownice;)
    U mnie mikser poradził sobie bardzo dobrze z ciastem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie, podobne do dżdżownic:-). A mój mikser widocznie nie lubi włoskich klimatów...:-)

      Usuń
  10. Wspaniałe chleby, idealnie upieczone i wyrośnięte.Wypasione stonogi

    OdpowiedzUsuń
  11. No właśnie, te chlebki budzą skojarzenia ze zwierzątkami. Już były krokodyle, dżdżownice, stonogi...:-) Niektóre jeszcze podobne są do koników morskich:-) Wszystkie mają swój urok.

    OdpowiedzUsuń
  12. Jakie śliczne wężyki aż buzia się sama usmiecha.
    Pyszne były no nie?
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj pyszne, pyszne. I takie "śmieszne" - jak oceniono u mnie w domu:-)

      Usuń
  13. Elu-chlebki wyszły wzorcowe :) Pozdrawiam i dziękuję za wspólne pieczenie - M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:-) I do następnego spotkania w Piekarni, pozdrawiam, Ela

      Usuń
  14. Cudowne bochenki. Pozdrawiam, D.
    http://theseasonaltable.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo ładne. Równiutko nacięte. Pozdrawiam Elu :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Zachwycające! Ależ ja żałuję że nie zrobiłam głębszego nacięcia :)
    Jak patrzę na Twoje chlebki to mnie kusi by zrobić jeszcze raz na samej semolinie! Ja miałam z nią styczność pierwszy raz!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję:-) ja bardzo lubię semolinę - lubię z niej wypiekać i lubię jej smak, polecam, z samej semoliny naprawdę chlebki smakują inaczej. pozdrawiam serdecznie, Ela

      Usuń
  17. Czemu moje nie wyszły takie wyrośnięte...:(! Twoje wygladają wspaniale :)! Dziękuję za wspólny czas i pozdrawiam :)!

    OdpowiedzUsuń
  18. Wyrośnięte czy nie, grunt, że pyszne były:-) dziękuję i pozdrawiam serdecznie, Ela

    OdpowiedzUsuń