czwartek, 31 lipca 2014

Lody poziomkowe z bazylią, miodem, pieprzem i octem balsamicznym - jak gelato z włoskiej lodziarni

Kiedy wzięłam się za te lody, nawet w naszym do tej pory chłodnym domu było gorąco. Lubię ciepło, lubię nawet upały, ale teraz czuję się tak rozleniwiona, że nic mi się nie chce i nawet to, co muszę robić, robię niechętnie. Ale czego się nie robi dla dzieci, które marzą o lodach:-)... Szczególnie że lody nie wymagają włączania piekarnika. A TE lody są idealne na upalną pogodę, orzeźwiają i pobudzają do działania lepiej niż kawa:-).

Ten wyjątkowo ciekawy przepis znalazłam w książce Marleny de Blasi "Smaki południowej Italii". Są to lody na bazie śmietanki i mleka, ale to dodatki tworzą niesamowitą gamę smaków: poziomki (lub truskawki), bazylia, świeżo zmielony pieprz, ocet balsamiczny i miód - naprawdę poezja! Trudno mi było uwierzyć, że pieprz się u nas sprawdzi jako składnik lodów, do tego jeszcze ten ocet, ale moje obawy okazały się zupełnie niepotrzebne: Mamusiu, takie lody możesz robić codziennie! - zachwycały się moje dziewczyny. - Na śniadanie, obiad i kolację! Nie mogę nie przyznać im racji...

Lody są wyjątkowe, swoim delikatnym aromatem owoców i bazylii przenoszą nas we włoskie klimaty. Pięknie określiła ich smak autorka książki: "Były wyborne. Bazylia nadawała im nieco blady, jedwabiście zielony odcień, a poziomki zdobiły śmietanę niczym zmrożone rubiny. Lody miały lekko pikantny posmak, a ich mroczna słodycz współgrała zmysłowo z ledwie wyczuwalną słodko-kwaśną nutą, którą zawdzięczały obecności octu."

Lody poziomkowe z bazylią, miodem, pieprzem i octem balsamicznym

3 szklanki śmietanki kremówki (30% lub więcej)
1 szklanka pełnotłustego mleka
3 łyżki ciemnego miodu (np. kasztanowego, gryczanego)
1/2 szklanki brązowego cukru - ja nie dodałam cukru, zwiększyłam jedynie ilość miodu, dodając zamiast 3 łyżek - 4 łyżki
1 szklanka poszarpanych liści bazylii
1 łyżeczka świeżo zmielonego pieprzu
3 szklanki bardzo dojrzałych poziomek (lub truskawek), opłukanych, obranych z szypułek i lekko zgniecionych (jeśli są to poziomki, część z nich można zostawić nierozgniecioną)
2 łyżeczki octu balsamicznego

Śmietankę zagotować w garnku o grubym dnie wraz z mlekiem, bazylią i pieprzem. Przepis mówi, żeby na tym etapie dodać również miód i cukier, ale ponieważ nie chciałam tracić dobroczynnych właściwości miodu, dodałam go dopiero podczas studzenia masy, gdy stała się tylko lekko ciepła (cukier, jak napisałam wyżej, pominęłam). Miód i tak pięknie się rozpuścił w takiej niewysokiej temperaturze. Tak więc po zagotowaniu należy zestawić garnek z ognia i zostawić do przestygnięcia. Dopiero do lekko ciepłej mieszaniny dodać miód, wymieszać i dalej studzić. W sumie całość powinna stygnąć co najmniej godzinę, aby smaki i aromaty się przeniknęły.

Przecedzić całość przez sito, wyrzucić bazylię i ewentualne większe drobinki pieprzu pozostałe na sicie. Dodać przygotowane wcześniej poziomki (lub truskawki) i ocet. Wymieszać.

Przykryć garnek, wstawić do lodówki na co najmniej kilka godzin albo nawet na całą noc, a następnie przełożyć masę do maszyny do lodów i dalej postępować zgodnie z jej instrukcją.

U mnie w lodach dominowały poziomki - tyle, ile udało nam się na raz zebrać w ogródku, reszta to truskawki.

Niebiańskie!:-)




Część masy lodowej dziewczyny włożyły do foremek, aby mieć lody na patyku:



Lody, lody dla ochłody Akcja lodowa 2014

4 komentarze:

  1. Ależ one muszą smakować! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Smakują rzeczywiście niezwykle, tu zgadzam się z moimi dziećmi: najlepsze lody na świecie:-) pozdrawiam! Ela

    OdpowiedzUsuń
  3. Intrygujące połączenie smaków, zapisuję do wypróbowania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie też było intrygujące i musiałam koniecznie wypróbować. I okazało się, że wszystkie smaki niesamowicie komponują się w lodach.

      Usuń