sobota, 21 czerwca 2014

Letni ogród

Lato mogłoby dla mnie trwać cały rok, a tym bardziej, kiedy zamieszkałam w domku z ogródkiem. Zaczęłam dostrzegać to, co nas otacza, przemiany pór roku, doceniłam deszcz, który wnosi w mój ogródek tyle życia, pszczoły, które zlatują się zewsząd do naszych kwiatów... Jako ogrodnik - amator i laik w dziedzinie ogrodnictwa cieszę się jak małe dziecko, gdy wyrasta jakaś roślinka posiana czy posadzona moją ręką. A kolory w ogrodzie działają kojąco i wnoszą nam do domu mnóstwo endorfin:-). Na pobliskich drzewach śpiewają ptaki, ale nie umiem ich rozróżnić, słyszę jednak, że śpiewają pięknie i to mi wystarczy. Mamy też budkę dla ptaków umieszczoną na wysokim modrzewiu i każdej wiosny wprowadza się tam ptasia rodzina, która potem mieszka przez całe lato.

Staram się zagospodarować każdy skrawek ziemi. Są to kwiaty, owoce, czasami trochę warzyw, zioła. Ileż frajdy jest, gdy możemy dokonać zbioru czegoś samodzielnie wyhodowanego!

Dziewczyny uwielbiają zbierać poziomki, przeszukują krzaczki w poszukiwaniu czerwonych owoców i gdy mają już pełną miseczkę, dolewają jogurtu naturalnego i mają deser, który same przygotowały:-).

 





Truskawki też cieszą się powodzeniem:



A jakie pyszne są jagody kamczackie! Tyle że jagody kamczackie najpierw zmieniają kolor z zielonego na granatowy i strasznie kuszą, a dopiero potem dojrzewają, w związku z czym u nas zjadane są w wersji wyjątkowej kwaśnej i mało której jagodzie udaje się dotrwać do pełni smaku:-). A już żadnej jagodzie nie udało się dotrwać do zdjęcia, więc nie zostały uwiecznione. Były większe od borówek (poniżej), wydłużone, bardzo granatowe i baaardzo cierpkie w smaku:-).


Borówki amerykańskie dopiero się pięknie zapowiadają. W tym roku chyba po raz pierwszy będzie duży zbiór, gdyż bardzo pilnuję nawożenia i podlewania.


Agrest jeszcze całkiem zielony, nawet nikogo nie kusi:-):



Winogrona dopiero ujawniły się, że będą:-):



Za to kwiaty rozkwitają wszędzie niesamowicie. W tym roku moim ulubionym kwiatem została ostróżka. Wysoka - wyrosła na ponad 1 metr w górę, liliowo-niebieska, z mnóstwem kwiatów. Już wiem, że w przyszłym roku muszę mieć jej więcej:-).


Przepiękna jest też i niewymagająca wiele od ogrodnika - naparstnica.




Królują już róże, najbardziej lubię wielkokwiatowe, których kwiaty zdają się rozwijać bez końca, stają się coraz większe i większe. Przepiękne...





Zaczynają kwitnąć pierwsze lilie, jeszcze nie we wszystkich kolorach, ale już niedługo pojawią się przeróżne tęczowe barwy:




i wszędobylskie nagietki, z których potem będę mogła robić różne kremy, maści itp.:



i niecierpki, aksamitki, surfinie i wiele innych...




Dużą część ogródka zajmują horstensje, azalie i rododendrony, ale hortensje jeszcze nie kwitną, a azalie i rododendrony już odpoczywają po kwitnieniu.

Zioła zaczęłam od niedawna hodować w skrzynkach, gdyż kiedy wysiewałam je tak po prostu w ogródku, myliły mi się ze wszystkim i nie wiedziałam, czy to kwiaty, zielsko, czy jeszcze coś innego, a najczęściej po prostu o nich zapominałam. Patent ze skrzynkami sprawdza mi się znacznie lepiej:-).

Moim ostatnim nabytkiem jest mięta indiańska - ma zastosowanie  tak jak zwykła mięta, ale ciekawie się prezentuje, ma drobne listki na długich zwisających łodygach i przepięknie pachnie... Na razie jeszcze mała roślina:


Drugi ziołowy nabytek to werbena cytrynowa, która pachnie jak cytryna, zapach jest niesamowicie intensywny i świeży, a zastosowań ma tyle, że można by pisać i pisać. Generalnie jest baaardzo zdrowa, a więcej można poczytać np. tu.



Czasami udaje mi się też wyhodować chwasty:-). Rośnie niejednokrotnie ładna, dorodna roślina, a ja pielęgnuję ją wytrwale, licząc, że za chwilę pięknie zakwitnie... Ciągle daję się na to nabierać.

Nawet taki mały ogródek wymaga dużo pracy. Chwasty rosną szybciej niż to, co ma rosnąć, więc ciągle trzeba pielić. Ale dziewczyny pomagają we wszystkim. Razem pielimy, zbieramy opadłe gałązki i szyszki modrzewia, przycinamy krzaczki, obcinamy przekwitłe kwiaty, siejemy, sadzimy... Lubimy to. Te prace "przyziemne" pozwalają znaleźć równowagę we wszystkim wokół, coś jak pozytywistyczna praca u podstaw:-). Lubię pracę w ogrodzie i zmęczenie po pracy w ogrodzie, lubię radość moich dziewczyn, kiedy skubią sobie owoce albo zrywają natkę pietruszki czy szczypiorek do śniadania, lubię posłuchać, jak trawa rośnie:-).


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz