sobota, 10 maja 2014

Chleb z topinamburem i topinambur z patelni

To moje pierwsze zetknięcie z topinamburem, ale jakże udane:-) Pomysł zaczerpnęłam z niezawodnej rosyjskiej strony, która jest prawdziwą kopalnią pomysłów i przepisów.

A sam topinambur jest bardzo ciekawą rośliną. Podobny do słonecznika (stąd nazwa spolszczona - słonecznik bulwiasty), ale wykorzystuje się do jedzenia nie kwiaty a bulwy. Bulwy, które wyglądają trochę jak ziemniaki, trochę jak kłącze imbiru. Ale w przeciwieństwie do ziemniaków, nie zawierają skrobi, lecz inulinę, która obniża poziom cukru we krwi i jest bezpieczna dla diabetyków. Poza tym mają w składzie białko, kwasy organiczne, błonnik, potas, żelazo, rozpuszczalną krzemionkę, witaminy. Topinambur wspomaga odporność! Więcej można o nim poczytać na przykład na tej stronie. I tam też zdjęcie rośliny. Z młodych listków podobno można przyrządzić pyszną sałatkę, ale nie mam jak tego sprawdzić niestety, chyba że zacznę w ogródku uprawiać topinambur...

Chleb z topinamburem

oryginalny przepis tu 

Zaczyn:

48 g zakwasu dokarmionego dzień wcześniej
73 g mąki żytniej razowej
53 g wody
Składniki wymieszać, zostawić na 3-4 godziny w temperaturze 28-32 st. C.

Gotowe ciasto:

cały zaczyn
100 g mąki żytniej razowej
250 g mąki pszennej (u mnie orkiszowa typ 700)
50 g otrąb pszennych (u mnie owsiane)
15 g sproszkowanego topinambura (u mnie 40 g)*
250 g wody
8 g soli

*Nigdzie nie mogłam kupić sproszkowanego topinambura, więc kiedy udało mi się dostać go w wersji suszonej (w paseczkach), zmieliłam go w młynku i powstał piękny szarobury proszek. Dodałam całe 40 g - tyle, ile miałam.

Wszystkie składniki wyrabiać przez kilka minut robotem, zostawić na godzinę do wstępnej fermentacji w temperaturze 28-30 st. C. Po godzinie ciasto nie chciało nawet drgnąć, więc zostawiłam je w tej samej temperaturze na kolejną godzinę. No cóż, może za dużo jednak tego topinambura... Cierpliwość jednak się opłacała, bowiem po kolejnej godzinie ciasto ładnie przyrosło, choć z umiarem.

Uformować bochenek, włożyć do koszyka do wyrastania i zostawić w cieple na godzinę.

Bochenek naciąć i piec w temperaturze 220 st. C przez ok. 35 minut. Piekłam w foremce wysmarowanej olejem i wysypanej pestkami słonecznika.

Chleb jest niesamowicie aromatyczny i miękki. I bardzo ciemny, to przez topinambur. Pyszny, aż szkoda robić z niego kanapki... Najlepszy po prostu z masłem albo bez niczego z tostera - mega chrupiący. Topinambur jest wyraźnie wyczuwalny w smaku, w razie czego można ograniczyć jego ilość do podanej w oryginalnym przepisie - 15 g, bowiem ja dodałam aż 40 g. 





Przy okazji zakupu suszonego topinambura kupiłam również bulwy i zrobiłam z nich takie oto bardzo proste danie:





I przepis:

Topinambur obrać, zalać na kilka minut wodą z sokiem z cytryny (żeby nie ściemniał), pokroić w kosteczkę i smażyć na oliwie z oliwek wraz z pokrojoną cebulą. Szybko mięknie. Posypać solą i majerankiem, przed podaniem wymieszać z posiekaną natką pietruszki i gotowe. Proste i doskonałe. Jedyny minus to obieranie topinambura - jest zdecydowanie bardziej pokręcony niż ziemniak i potrzeba do niego dużo cierpliwości. A ponieważ nie znoszę obierania ziemniaków, więc topinambur początkowo bardzo mnie zniechęcił... Ale smak wynagradza te poświęcenia - jest bardzo delikatny, takie połączenie ziemniaka ze słonecznikiem:-) Czy do chleba, czy na patelnię, czy pieczony, czy w sałatce, czy jeszcze jakoś inaczej, topinambur na pewno jeszcze nie jeden raz pojawi się na naszym stole.





 

2 komentarze: