piątek, 11 kwietnia 2014

Moje dzieci mają dużo zajęć dodatkowych

Psychologowie mówią jednoznacznie: dzieci nie mogą mieć zbyt dużo zajęć dodatkowych. Są za bardzo obciążone, nie mają czasu się pobawić i ponudzić. Gdy mają za bardzo zorganizowany czas, nie mają jak rozwijać kreatywności. Oddalają się od rodziców, bo nie spędzają z nimi czasu. Na zajęciach realizują ambicje rodziców: chodzą na to, co niekoniecznie je interesuje, a nie rozwijają innych swoich pasji.

To zapewne często jest prawdą, ale... Moim zdaniem, trzeba kierować się intuicją, nie tylko teoriami, które nie do wszystkich dzieci i rodzin dadzą się dopasować. Wydaje mi się, że najlepiej słuchać uważnie własnych dzieci, przyglądać się ich zainteresowaniom, odkrywać pasje i wyczuć, co tak naprawdę chciałyby robić, choć oczywiście jednocześnie często nie potrafią wcale tego nazwać. 

Moje dziewczyny chciałyby spróbować wszystkiego. Wciąż odkrywają coś nowego, co nie dość że wiąże się z kosztami, to oczywiście też z poświęconym temu czasem. Czasami rezygnują z rozpoczętych zajęć, czasami jest to zainteresowanie na dłużej albo, tak jak w przypadku basenu, pasja staje się codziennym treningiem i w sumie obowiązkiem. 

Czy to źle? Obciąć zajęcia? Sprawić, żeby miały jednak wolne popołudnia? U nas wygląda to tak, że dziewczyny w sumie mają czas wolny, często nawet sporo czasu wolnego, choć czasami bywa i tak, że ciężko znaleźć chwilę na odrabianie lekcji.

Naprawdę mają dużo zajęć. Trzy starsze prawie codziennie trenują na basenie, a poza tym ceramika, tenis stołowy, szachy, akrobatyka, u Drugiej jeszcze gitara, od czasu do czasu zawody pływackie czy turnieje szachowe. Czwarta chodzi do przedszkola, ale widzi, co robią starsze i też chce tak samo. Na razie tylko uczy się pływać.

Marzy im się jazda konna, szereg zajęć tanecznych, nauka gry na instrumentach... Każda ma jakieś własne pragnienia, ale nie wszystkie udaje nam się zrealizować. Szkoła tu nie wystarcza, dziewczyny wciąż szukają czegoś nowego, mają niesamowite apetyty pod tym względem. A ja nie realizuję bynajmniej naszych chorych ambicji rodzicielskich, raczej nawet muszę dziewczyny trochę hamować.

Dlatego nie da się jednoznacznie stwierdzić, że albo zapisujmy dzieci na zajęcia dodatkowe, albo dajmy im samodzielnie się rozwijać i spędzać czas z rodzicami. Zależy od dziecka. Trzecia na przykład sama nie bardzo lubi w czymkolwiek uczestniczyć, woli z siostrami. Często gdy się nie da z siostrami, woli nie pójść nigdzie i zostać z mamą.

Ale generalnie wszystkie polubiły to nasze jeżdżenie - do szkoły, do przedszkola, na zajęcia, z zajęć. W samochodzie spędzamy sporo czasu, ale nie jest to taki czas bezproduktywny: śpiewamy, dziewczyny na wyścigi opowiadają, jak minął im dzień, robimy różne plany, opowiadamy różne rzeczy. Fajnie jest:-)


2 komentarze:

  1. Dla mnie pierwszą i najważniejszą zasadą jeśli chodzi o dzieci jest KAŻDE DZIECKO JEST INNE. I jeśli czytam, że np dziecko w wieku 2 lat powinno spać minimum 13 godzin na dobę, bo tyle potrzebuje do prawidłowego rozwoju psychicznego i fizycznego to się tylko uśmiecham pod nosem, patrzę na moje, śpiące po 11 godzin łobuziątko i olewam dalszą część artykułu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, mało które dziecko da się wpasować w schematy, każde jest inne i wspaniałe. Niesamowite jest odkrywać jego możliwości i talenty...

      Usuń