piątek, 11 kwietnia 2014

Jak powstaje chleb "na oko" czyli 3 ogólnikowe przepisy

Tak naprawdę większość moich chlebów powstaje spontanicznie, bez ważenia produktów, "na oko". Co kilka dni wprowadzam w życie jakiś książkowy czy internetowy przepis i wtedy trzymam się dokładnie podanych gramów, ale chleb codzienny jest za każdym razem inny, nawet ciężko go powtórzyć, ciężko podać dokładną recepturę.

Oto jak powstawały moje chleby w ciągu ostatnich trzech dni:

Chleb z babką płesznik

Chciałam tym razem zrobić chleb z jasnej mąki, ale oczywiście jak zwykle na zaczynie żytnim razowym. Miałam też do wykorzystania zapasy babki płesznik - w roli błonnika. Do tego woda, trochę miodu, oliwa z oliwek i sól. Najpierw zaczyn żytni razowy przygotowany poprzedniego dnia, zwykle ok. 500g. Potem mąka orkiszowa jasna typ 700 - z grubsza 1 kilogram, 2 garści babki płesznik (takie duże garści), potem woda - tyle aby powstało dość gęste ciasto, dające się formować i które dla miksera staje się dość ciężkie w obróbce. 2 łyżki miodu, 1 łyżka soli. Wyrabiać dobrych kilka minut, aż rozwinie się gluten, ciasto wtedy staje się elastyczne i łatwiej odkleja się od ścianek misy. Po tych kilku minutach dodać chlust oliwy z oliwek (to będzie ok. 3 łyżek) i dalej wyrabiać, aż wszystko bardzo dobrze się połączy.

Zostawić w cieple na około 2 godziny, w międzyczasie 2 razy rozciągać i składać ciasto, które z czasem stanie się bardziej plastyczne. Po tym czasie podzielić na pół, uformować 2 bochenki, ułożyć w koszykach do wyrastania (koszyki porządnie obsypać mąką, inaczej chleby przykleją się do nich bezpowrotnie). Ciasto powinno podwoić swoją objętość. 

Piekarnik nagrzać do 250 st. C. Zsunąć chleb na rozgrzaną blachę (chyba że mamy kamień do pieczenia), naparować piekarnik (spryskać go w środku wodą) i piec w tej temperaturze 15 minut, po czym obniżyć do 200 st. C i dopiekać jeszcze ok. pół godziny.







Chleb na maślance z orzechami laskowymi

Teraz masło robię regularnie co tydzień, a w związku z tym co tydzień mam nową porcję maślanki, która nie tylko jest zdrowym i pysznym napojem, ale też nadaje się do innych potraw. Do chleba jest doskonała. Tak więc miałam maślankę, to powstał z niej chleb. I to jaki wspaniały chleb!

Do zaczynu razowego (zakwas dokarmiony poprzedniego dnia mąką żytnią razową) dodać różne mąki, dodałam, jakie akurat miałam pod ręką: żytnią typ 2000, żytnią typ 720, orkiszową typ 2000, orkiszową typ 700, w sumie trochę ponad kilogram. Do tego ok. 200 g otrąb owsianych, 2 garści orzechów laskowych, 1 łyżka soli. No i oczywiście maślanka zamiast wody. Maślanki tyle, aby powstało elastyczne, dość gęste ciasto.

Zostawić w cieple na około 2 godziny, w międzyczasie 2 razy rozciągać i składać ciasto, które z czasem stanie się bardziej plastyczne. Po tym czasie podzielić na pół, uformować 2 bochenki, ułożyć w koszykach do wyrastania (koszyki porządnie obsypać mąką, inaczej chleby przykleją się do nich bezpowrotnie). Ciasto powinno podwoić swoją objętość. 


Piekarnik nagrzać do 250 st. C. Zsunąć chleb na rozgrzaną blachę (chyba że mamy kamień do pieczenia), naparować piekarnik (spryskać go w środku wodą) i piec w tej temperaturze 15 minut, po czym obniżyć do 200 st. C i dopiekać jeszcze ok. pół godziny.







Chleb mleczny z siemieniem lnianym

A ten chleb powstał z kolei wyłącznie na mleku, nie ma w nim innego płynu z wyjątkiem zaczynu żytniego razowego na wodzie. Do płynów dodałam mąkę orkiszową jasną i razową (typ 700 i 2000), a kiedy ciasto wydawało mi się trochę za rzadkie, dodałam trochę mąki żytniej razowej (typ 2000). Do tego dużo złotego siemienia lnianego (3 duże garści), 2 czubate łyżki miodu gryczanego (pyszny jest jest chleb z miodem gryczanym) i 1 łyżka soli. Wszystko wymieszać razem i wyrabiać kilka minut. 

Zostawić w cieple na około 2 godziny, w międzyczasie 2 razy rozciągać i składać ciasto, które z czasem stanie się bardziej plastyczne. Po tym czasie podzielić na pół, uformować 2 bochenki, ułożyć w koszykach do wyrastania (koszyki porządnie obsypać mąką, inaczej chleby przykleją się do nich bezpowrotnie). Ciasto powinno podwoić swoją objętość. 

Piekarnik nagrzać do 250 st. C. Zsunąć chleb na rozgrzaną blachę (chyba że mamy kamień do pieczenia), naparować piekarnik (spryskać go w środku wodą) i piec w tej temperaturze 15 minut, po czym obniżyć do 200 st. C i dopiekać jeszcze ok. pół godziny.








W ten sposób piekę chleby najczęściej, choć również polubiłam już dokładne przepisy. Ale niezależnie od tego, do jakiego przepisu się stosuję, to bardzo lubię pieczenie chleba! 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz