poniedziałek, 24 lutego 2014

Jak zrobić serek mascarpone?

Całkiem łatwo, jak się okazało. W dodatku można warzyć mascarpone różnymi sposobami. Musimy mieć przede wszystkim śmietankę, wcale niekoniecznie tłustą, choć z założenia mascarpone jest tłustym śmietankowym serem. I dlatego go nie kupuję, bo po prostu mi nie smakuje i unikam go we wszelkich deserach. Wyprodukowałam więc w miarę chudy mascarpone ze śmietanki 12% i wyszedł bardzo smaczny, kremowy, ale dość lekki. Bazowałam ponownie na mojej ulubionej książce Ricki Carroll "Domowy wyrób serów". Autorka podaje 2 sposoby: jeden z kulturami starterowymi do śmietany, a drugi z kwasem winowym. Nie miałam ani jednego składnika, ani drugiego:-). Postanowiłam więc zastąpić kwas winowy sokiem z cytryny, choć nie do końca byłam pewna, czy to zadziała. Ale serek wyszedł idealny, więc w sumie stworzyłam trzeci przepis. 

Kwas winowy, podany w oryginalnym przepisie, pozyskiwany jest z tamaryndy - rośliny występującej na Karaibach, i w Stanach Zjednoczonych podobno jest dość popularny. W Polsce nie spotkałam się z nim, ale też nie szukałam zbyt intensywnie. W każdym razie sok z cytryny sprawdził się znakomicie.

Serek mascarpone

1 l odtłuszczonej śmietanki lub wymieszanej pół na pół z tłustą (u mnie całość to śmietanka 12%)
1/8-1/4 łyżeczki kwasu winowego (u mnie 2 łyżki soku z cytryny)

Śmietankę podgrzać w kąpieli wodnej do 85 st. C, dodać sok z cytryny, mieszać przez kilka minut, aż masa zgęstnieje. Powinny się pojawić niewielkie płatki skrzepu, ale w mojej śmietance nie zauważyłam ich. Najważniejsze jest, aby masa zgęstniała, jeśli nic się nie dzieje, można dodać jeszcze troszkę soku z cytryny, ale nie więcej niż pół łyżki i jeszcze trochę pomieszać.

Wylać skrzep na sito wyłożone muślinem / tetrą i zostawić na ok. godzinę do odcieknięcia. I gotowe. Można przechowywać w lodówce do 2 tygodni. Z litra śmietanki wychodzi prawie pół kilo serka.

Serek ma posmak lekko kwaskowaty, ale spokojnie można go używać do deserów. Ja zrobiłam z niego waniliowy twarożek - dodałam wanilię w proszku (widać ziarenka na zdjęciach) i posłodziłam ksylitolem. 




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz