środa, 18 grudnia 2013

Zrobiłam pomadkę ochronną

Jeśli można zrobić krem, balsam czy inne mazidła, to można też i pomadkę ochronną, która szczególnie teraz, gdy jest zimno, przyda się na pewno. Nie mam jeszcze co prawda pojemniczków na pomadki, więc tymczasem wykorzystałam do tego celu małe plastikowe pudełeczka po ekstraktach z soków owocowych. Początkowo chciałam włożyć pomadkę do malutkiego słoiczka, ale stwierdziłam, że to jednak niepraktyczny pomysł, gdyż noszenie ze sobą szklanego opakowania nie jest wygodne.

Postanowiłam sama opracować przepis na pomadkę, aby nie korzystać z baz ani półproduktów. Założyłam, że na pewno musi być proporcjonalnie więcej wosku niż w kremie, jako że pomadka musi być jednak twardsza. Reszta może być (mam nadzieję) moją inwencją twórczą.

Na początek proporcje na małą ilość pomadki.

Słodka pomadka ochronna

1 łyżeczka wosku pszczelego
1 łyżeczka surowego masła kakaowego
3 łyżeczki oleju migdałowego
1/2 łyżeczki lanoliny
1/2 łyżeczki ksylitolu
5 kropli witaminy E

Wszystkie składniki rozpuścić w kąpieli wodnej. Ostatnio rozpuszczam wszystko na parze - jak czekoladę do wypieków, wtedy nie muszę się obawiać, że do naczynka dostanie się woda. Zestawić z ognia, dodać witaminę E, wymieszać dokładnie. Na początku masa jest płynna, ale szybko twardnieje. 



Wlać do pojemniczka, poczekać, aż masa stężeje i gotowe. Pachnie miodowo-czekoladowo-migdałowo z dominacją zapachu czekoladowego (surowe masło kakaowe) i jeszcze dodatkowo usta są słodkie (dzięki zawartości ksylitolu).



Przepis jest prosty, nie trzeba go modyfikować, pomadka nie może się nie udać. Składniki można zamieniać według upodobań i potrzeb. Dobrze jest jeszcze dodać ulubiony olejek eteryczny, ale za pierwszym razem nie dodałam, chciałam zobaczyć, jaki będzie naturalny aromat  i czy w ogóle będzie, a następnym razem będę go wzbogacać olejkami eterycznymi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz