czwartek, 26 grudnia 2013

Szampon z orzechów piorących

Do wyprodukowania kolejnego szamponu użyłam orzechów piorących. W praniu sprawdzają mi się średnio, tzn. nie nadają się do rzeczy bardzo brudnych, a takich przy czwórce dzieci mam bardzo dużo. Używam ich co prawda czasami, ale jednak wolę ten proszek. Postanowiłam sprawdzić, jak działają orzechy jako szampon do włosów.

I muszę stwierdzić, że nie przekonałam się do nich. Jeszcze wypróbuję je jako środek myjący do wszystkiego... Przede wszystkim szampon bardzo (wręcz strasznie!) szczypie w oczy, a to sprawia, że dla dzieci z pewnością się nie nadaje, choć ja również nie lubię, gdy coś mi podrażnia oczy i pewnie nie ja jedyna... Poza tym nie pieni się, a jak już wcześniej wspomniałam, lubię, gdy szampon dobrze rozprowadza się na włosach i wytwarza pianę. A ten ma konsystencję wody. Jeśli komuś powyższy opis nie przeszkadza, to polecam, bo szampon nie zawiera żadnych dodatków chemicznych, jest bardzo łagodny, włosy po myciu stają się miękkie i ładnie się rozczesują. Ja jednak będę wracać do kombinacji ziołowo-mydlanych jak w tym szamponie, jako że ma on służyć całej naszej rodzinie - dorosłym i dzieciom.

Szampon z orzechów piorących

12 łupinek orzechów piorących
1 litr wody

Zagotować wodę z orzechami. Gotować przez kilka minut, przecedzić, wystudzić. Można dodać kilka kropli ulubionego olejku eterycznego, bo pachnie specyficznie. Gotowe.

Przechowywać w chłodnym miejscu do 10 dni. Ja nie przechowywałam, gdyż na jednym myciu zakończyliśmy, a pozostałą resztą umyłam kuchnię. Jako środek czyszczący może być, choć też nie do silnych zabrudzeń. A podobno świetnie zwalcza mszyce na roślinach - wypróbuję latem w ogródku:-)




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz