piątek, 29 listopada 2013

Domowe środki czystości - pranie i pralka

Temat prania przewija się u nas dosłownie codziennie, w sumie są to ubrania sześciu osób, ręczniki, pościel i tysiące innych tkanin, które brudzą się w zastraszającym tempie. Oczywiście, jak w reklamach, używałam wszystko-mogących-proszków i "wiodących" płynów do prania, zmiękczaczy, odplamiaczy i innych cudów naszych czasów, ale chociaż stosowałam "chemię niemiecką", czyli tę produkowaną na rynek niemiecki - podobno lepszą jakościowo, to jednak wystarczy przeczytać, co znajduje się w takim specyfiku, żeby się skutecznie zniechęcić. Kiedy wyszukałam w internecie nazwy niektórych substancji, okazało się, że są "mało szkodliwe", mogą wywoływać alergie, a dużo jest też takich, które zgodnie z dyrektywami unijnymi wcale nie są wymienione, jeśli nie przekraczają określonego stężenia... Mało budujące. Ale za to mobilizujące do działania. Po zagłębieniu się w temat, od razu zrobiłam swój własny proszek do prania. Ze składników, które zdążyłam już zgromadzić, robiąc zakupy "chemiczne".

Domowy proszek do prania

(źródło: Zielony Zagonek)

250 g sody kalcynowanej;
250 g boraksu;
300 g rozdrobnionego szarego mydła.

Długo debatowałam nad sposobem rozdrobnienia mydła i doszłam do wniosku, że jednak najlepiej zrobić to na metalowej tarce. Ponieważ jednak moje mydło było po prostu z dość starych zapasów - bardzo twarde i kruszące, rozdrobniłam je tak jak się dało nożem, a dało się średnio i dlatego wygląda jak wygląda:-):


Wszystkie składniki wymieszać - z tej ilości wyszedł mi jeden słój 0,9 l plus 2 czubate łyżki, które od razu zostały zużyte do prania. 

Używać 1 czubatą łyżkę na 1 pranie, można trochę zwiększyć ilość przy bardzo brudnych rzeczach. Moja pralka mieści 6 kilo i 1 czubata łyżka wystarcza. 

Oczywiście taki proszek cudów nie zdziała i oporne plamy musimy potraktować odplamiaczem, który naprawdę odplami. Tu miałam szerokie pole do testowania dzięki moim dziewczynom:-) Na razie mój naturalny odplamiacz działa, nie wypróbowałam go jeszcze na plamach owocowych, gdyż zaczęłam używać dopiero niedawno - już po sezonie owocowym.

Odplamiacz

(źródło: Zielony Zagonek)

3 szklanki wody;
1 g kwasku cytrynowego;
1/4 szklanki wody utlenionej 3%

Składniki wymieszać, dodać do prania wraz z proszkiem.

Płyn do płukania

- nazwa może zbyt szumna dla skromnego, aczkolwiek skutecznego płynu. 

Nalać 1/2 szklanki octu (zwykłego spirytusowego 10%) do pojemnika na płyn do płukania, wkropić kilka kropli naturalnego olejku eterycznego. Taki płyn zadziała nie tylko na pranie, ale też na pralkę - zapobiega osadzaniu się kamienia. I nie trzeba się obawiać zapachu octu. Ja nie cierpię tej charakterystycznej woni, ale naprawdę po praniu wcale jej nie czuć. Może jeszcze odrobinkę przy rozwieszaniu, ale po wyschnięciu w tekstyliach zostaje tylko subtelny aromat olejku eterycznego. 

6 komentarzy:

  1. Czy taki odplamiacz nie niszczy Ci ubrań?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, to nie jest duże stężenie, bardziej niszczą się te ubrania od intensywnego noszenia:-)

      Usuń
    2. Super, od dawna czaję się na zmianę i tej chemii na coś zdrowszego :)

      Usuń
    3. Polecam te rozwiązania, u nas się sprawdzają

      Usuń
  2. Tego typu środki czystości to dość ciekawa alternatywa. Ciekawi mnie jednak, czy woda utleniona w odplamiaczu nie uszkodzi tkaniny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie spotkałam się z tym, nikt wokół mnie też nie, więc mam nadzieję, że dotyczy to wszystkich tkanin, a przynajmniej większości. Nie jest to zresztą duże stężenie, więc powinno być ok.

      Usuń