sobota, 19 października 2013

Jesień i odporność

Czy ktoś znalazł idealny środek dla wzmocnienia odporności u dzieci? Chyba nie, choć każdy ma na ten temat własne zdanie. Ja też:-) Generalnie, jestem przeciwnikiem suplementów. Czytaliście skład syropków dla dzieci? Ja dopiero niedawno, ufałam, że to takie zdrowe... W każdym razie suplementów nie daję, syropków, które mają unicestwić przeziębienie, też nie daję. Faszeruję natomiast dziewczyny innymi specyfikami:-) Niektóre z nich nie są może tak smaczne jak owe syropki, ale forsuję swoje.

I tak, jesienią w ramach profilaktyki zabieramy się za picie naturalnych soków bez cukru: z rokitnika, z bzu czarnego, z róży. Mamy też własnej roboty sok malinowy z malin od dziadka, tyle że ten już z cukrem (trzcinowym).

Do posiłków cebula i czosnek. Wiem, nie wszystkie dzieci to lubią, ale warto drobnymi kroczkami wprowadzać zmiany. Moje dziewczyny też nie lubiły, ale powolutku, po troszeczku, dodawane do potraw... Na przykład na początek czosnek pieczony w całych ząbkach, pieczona czy smażona cebula wraz z innymi warzywami. A potem dochodzimy do wersji surowej.

Mamy też jesienną i zimowo-wiosenną sesję tranu. Ostatnie wytyczne mówią nawet, że i dorośli powinni przyjmować w sezonie zimowym dawkę witaminy D3.

Profilaktycznie podaję też ziołowe specyfiki antypasożytnicze, bo zakładam, że na brudnych łapkach dużo się jednak gromadzi, a pasożyty osłabiają odporność. Może nie za wszystko złe należy winić pasożyty, ale dużo złego potrafią w organizmie wyrządzić. W tym temacie sprawdza się doskonale olej z pestek dyni, drogi specyfik, ale wyznaję prostą zasadę: lepiej zapobiegać nić leczyć i w rezultacie wychodzi to taniej. Same pestki dyni też są ok, ale tu moje możliwości przekonywania tracą na sile:-) Dziewczyny nie lubią pestek dyni i już.



I oczywiście mnóstwo warzyw oraz owoców i  nieprzetworzona żywność. Tu mogę pisać godzinami, ale aby się teraz nie rozpisywać, wspomnę tylko, że staramy się jeść warzywa i owoce sezonowe i lokalne. Lubimy te polskie, które nie podróżowały przez pół świata nafaszerowane środkami konserwującymi. Teraz będą to: cukinia, papryka, por, seler, buraki, kapusta, dynia, brokuły, kalafior, kalarepa, marchewka, a z owoców tradycyjnie jemy jesienią jabłka, gruszki, śliwki, winogrona. Z winogron od dziadka robimy też pyszne wino, ale to osobny temat na osobny post:-) W każdym razie jestem całkowicie przekonana, że nasza dieta ma przeogromny wpływ na naszą odporność przeczytaj tu Pewnie, zawsze są wyjątki, można się spierać bez końca, ja jednak chcę, aby moja rodzina jadła zdrowo (choć mamy różne drobne słabości jedzeniowe). Dużo staramy się sami robić, zaczynając właśnie od chleba. W samodzielnie przygotowanym jedzeniu, bez półproduktów, nie ma nic (albo raczej prawie nic), co byłoby niepotrzebnym dodatkiem - konserwantem, barwnikiem, polepszaczem smaku i zapachu czy jeszcze czymś, o czym nie mam pojęcia.

4 komentarze:

  1. Ze wszystkim się zgadzam:) Też mam "grzeszki", ale generalnie staram się siebie i rodzinkę zdrowo karmić, a kiedy już przytrafi się infekcja, nie faszerować chemią. Możesz napisać jaka to jest wersja "jesienna", a jaka "zimowo-wiosenna" (tran)? Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tymi wersjami to chodziło mi tylko o to, że robię małą przerwę w podawaniu tranu, gdzieś tak w środku zimy, tak po prostu, aby od niego odpocząć trochę:-) W tym sezonie bardzo nam się też sprawdza jeżówka, o której też już pisałam - dla dzieci w wersji herbatki, dla dorosłych może być nalewka, ale i tak wolę herbatkę, nalewka jest wyjątkowo obrzydliwa:-). W każdym razie zaczątki wszelkich choróbsk znikają szybko, gdy pijemy jeżówkę. Pozdrawiam Cię serdecznie, cieszę się, że się zgadzamy:-) Ela

      Usuń
  2. Dzięki, Elu! My teraz "ostro" suplementujemy d3, bo moja córcia miała w ciągu kilku miesięcy dwa złamania:( Okazało się, że to prawdopodobnie przez zatrważająco niski poziom tej witaminy. Niestety przez lato nie jesteśmy w stanie zrobić zapasów, podobno wiele dzieci (i dorosłych) cierpi na niedobór. Poczytam o tej jeżówce:) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, dużo osób ma niedobór D3. Moja Trzecia (obecnie 6,5-latka) była wcześniakiem i długo byliśmy pod opieką CZD właśnie w związku z niedoborem tej witaminy. A w jakim wieku jest Twoja córcia? Oby jak najszybciej się poprawiło, teraz będzie więcej słońca, więc może uda się łyknąć też tej naturalnej witaminy... A jeżówka naprawdę skuteczna jest. Wszystkiego dobrego, pozdrawiam, Ela

      Usuń