poniedziałek, 16 kwietnia 2018

Warkocz na zakwasie. Kwietniowa Piekarnia

Ciasta na zakwasie lubimy za tę "inność", to ciasta z charakterem, wyczuwa się lekki posmak zakwasu, ale tak pozytywnie. Nie czerstwieją tak szybko, inna sprawa, że nie mają na to czasu, bo po prostu znikają. Nie są tak lekkie i puszyste jak inne ciasta, jednak zdecydowanie wolę je od wszystkich innych. Z ciast na zakwasie pokazywałam już chałkę waniliową i trójkolorową, ciasto z jabłkami, ciasto czekoladowe. A dziś polecam warkocz na zakwasie, który upiekliśmy w Piekarni Amber z niezawodnego przepisu Mirabbelki.

Ciasto rośnie przepięknie jak na drożdżach albo i lepiej. Po zapleceniu, ponieważ nie robiłam wieńca, musiałam ułożyć je na blasze po przekątnej, gdyż inaczej nie chciało się  zmieścić. Potem jeszcze szalało w trakcie pieczenia i w sumie powstał warkocz-gigant. Jedyny minus to moja mąka, która miała kolor niezbyt ciastowy, taki szarobury i smętny, i taki kolor już pozostał.  



Warkocz na zakwasie

Zaczyn

całość pszennego ciasta zakwaszonego, przygotowanego metodą 3-stopniową z użyciem mleka zamiast wody*. 
1 łyżeczka soli
1 łyżeczka cukru
Zagnieść, dodając odrobinę mąki, aby utworzył się miękki zaczyn. Ilość mąki zależy od gęstości ciasta zakwaszonego - u mnie 1 czubata łyżka.
Przykryć, odstawić w ciepłym miejscu na około 1 godzinę.

Ciasto

350 g mąki pszennej
100 ml letniego mleka
60 g cukru
40 g płynnego masła
łyżeczka cukru z prawdziwą wanilią 
1 jajko

Wszystkie składniki zagnieść, aż utworzy się gładkie ciasto odstające od ręki i miski, a na powierzchni zaczną pojawiać się pęcherzyki powietrza. Można użyć robota. Przykryć, odstawić do wyrośnięcia na ok 1,5 godziny. Ciasto po tym czasie przyrasta dwukrotnie.

Następnie wyjąć, podzielić na 3 części, z każdej uformować wałek. Z wałków zapleść ostrożnie warkocz i połączyć w wieniec - ja wieńca nie robiłam, u mnie wyszła bardziej chałka. 

Ułożyć na blasze, przykryć folią posmarowaną tłuszczem i odstawić jeszcze raz do wyrośnięcia na ok. 40 minut, ciasto w tym czasie powinno co najmniej podwoić swoją objętość.

Rozgrzać piekarnik, warkocz posmarować rozmąconym jajkiem i posypać makiem.

Piec w temperaturze 200 st. C ok. 40-45 minut do zbrązowienia.

*Zakwas pszenny:
I faza
1 łyżka zakwasu żytniego
50 g mąki pszennej
50 g mleka
Wymieszać i odstawić w ciepłe miejsce na noc.

II faza
ciasto z I fazy + 50 g mąki + 45 g mleka
Wymieszać i odstawić w temperaturze 25 st. C na 5 godzin.

III faza
ciasto z II fazy + 30 g mąki + 50 g mleka
Wymieszać i odstawić na kolejne 5 godzin.



Kwietniowa Piekarnia na blogach:
Gotuj zdrowo. Guten Appetit! – klik!
Konwalie w kuchni – klik!
Kuchnia Gucia – klik!
Kuchennymi drzwiami – klik!
Moje małe czarowanie – klik!
Ogrody Babilonu – klik!
Weekendy w domu i w ogrodzie – klik!
W poszukiwaniu Slowlife – klik!

sobota, 14 kwietnia 2018

Biała (zielona) czekolada z malinami i herbatą matcha

O czekoladzie nigdy dość, szczególnie że w każdej domowej wersji jest wyjątkowa. Nawet biała, która w sumie prawdziwą czekoladą nie jest, ale domowa jest naprawdę przepyszna. Tym razem w zielonej odsłonie. Tą czekoladą świętowaliśmy dwa dni temu Dzień Czekolady:-). 

Nie wyszła mocno zielona, raczej bladozielona, ale i tak kolor ma ciekawy. Herbaty można oczywiście dodać więcej lub mniej.

Polecam również białą czekoladę z kruszonym ziarnem kakaowca, też jest przepyszna. I wszystkie domowe czekolady z ziaren kakaowca.



Biała (zielona) czekolada z malinami i herbatą matcha

500 g masła kakaowego
500 g mleka w proszku
200 g cukru pudru* - u mnie zmielony trzcinowy
1 czubata łyżka herbaty matcha
suszone maliny w dowolnej ilości (w sezonie malinowym suszę ich mnóstwo)
1 łyżeczka mielonej wanilii (albo ziarenka z laski wanilii)

*Czekolada z tą ilością cukru wychodzi średnio słodka. Jeśli chcemy uzyskać porządnie słodką wersję, trzeba dodać nawet 400 g cukru. Najlepiej próbować w trakcie mieszania składników.

Masło kakaowe rozpuścić w kąpieli wodnej. Nie podgrzewać nadmiernie, pilnować, żeby tylko się rozpuściło. 

Mleko w proszku można dodawać w takiej postaci, w jakiej jest w torebce, a można też zmielić. Jest różnica w konsystencji późniejszej czekolady. Ze zmielonym mlekiem w proszku jest ona bardziej gładka i jednolita, natomiast jeśli dodajemy mleko w proszku bez zmielenia, drobinki mleka będą wyczuwalne, ale nie jest to nic dramatycznego. Ja nie mielę mleka, nie przeszkadza nam brak aksamitnej struktury.

Do ciepłego masła kakaowego dodać mleko w proszku i cukier, wymieszać do dobrego połączenia składników. Dodać herbatę matcha, wanilię, wymieszać. Wylać do foremek, poukładać maliny, lekko wciskając je do środka, poczekać do wystudzenia. 

I to wszystko. Smacznego:-)



środa, 4 kwietnia 2018

Ser dojrzewający z kozieradką

To nie jest tak, że przestałam robić sery, skoro przestałam o nich pisać. Robię je co tydzień, ale, jak to zwykle bywa, brak czasu, weny twórczej itp. itd., ciągle coś przeszkadza... O niektórych już zapomniałam, niektóre to powtórka poprzednich, niektóre nie zostały uwiecznione na zdjęciach, a niektóre były na tyle zwyczajne, że wspominać o nich nie warto.

Ser z kozieradką, choć to właśnie taki zwyczajny żółty ser, jest wyjątkowy w smaku. Kozieradkę często dodaję do serów świeżych, i to zarówno mieloną, jak i w całych ziarnach, a tu zostawiłam ją w serze dojrzewającym na cztery miesiące. Dla wielbicieli kozieradki ten ser to poemat, cały nasycony jej aromatem i smakiem. Można by jeszcze dorobić kozieradkową skórkę, ale to już innym razem. 



Ser dojrzewający z kozieradką

10 l świeżego krowiego mleka
1 g bakterii starterowych termofilnych
20 kropli naturalnej podpuszczki w płynie (1:18.000) rozcieńczonej w 50 ml chłodnej niechlorowanej wody

1 czubata łyżka nasion kozieradki (lub wedle gustu)

Przygotować kozieradkę. Zagotować ją w 1/2 szklanki wody i gotować ok. 10-15 minut. Odcedzić, wody nie wylewać, zostawić do wystudzenia.

Powoli podgrzać mleko do temperatury 32 st. C, mieszając często. Dodać wodę z gotowanej kozieradki. Jeśli używamy mleka pasteryzowanego, można dodać niecałe pół łyżeczki chlorku wapnia. Dodać bakterie termofilne, odczekać 2 minuty, wymieszać, zostawić w temperaturze 32 st. C na  60 minut.

Do mleka dodać podpuszczkę, wymieszać, zostawić w stałej temperaturze 32 st. C na 60 minut.

Po 60 minutach sprawdzić, czy skrzep jest już gotowy. W tym celu zagłębić w skrzepie ostry nóż pod kątem ok. 40 stopni, powinna wytworzyć się wyraźna równa przerwa. Jeśli skrzep nie trzyma kształtu, poczekać jeszcze kilka minut. 

Pokroić skrzep ostrym nożem aż do dna garnka na kwadraty o boku ok. 2 cm, odczekać kilka minut, po czym pokroić skrzep na kawałeczki o średnicy ok. 1 cm, ustawiając nóż najpierw pionowo, a potem skośnie. Zostawić w spokoju na 5 minut pod przykryciem. Przez kolejne 10 minut delikatnie mieszać. Potem w czasie podgrzewania kawałeczki skrzepu jeszcze się zmniejszą. 

Powoli podgrzewać skrzep do temperatury 45 st. C, cały czas delikatnie mieszając. Powinno to zająć ok. godziny. Po osiągnięciu temperatury 45 st. C zostawić skrzep w spokoju na 5 minut, żeby osiadł na dnie. Skrzep powinien być dobrze dosuszony, tzn. ziarna powinny trzymać kształt nawet po lekkim ściśnięciu palcami. Jeśli skrzep jest jeszcze za słaby, mieszać dłużej. 

Przełożyć skrzep do formy wyłożonej chustą / tetrą, wygładzić ewentualne nierówności chusty. Przykryć. 

Prasować pod naciskiem 5 kilogramów przez 30 minut. Wyjąć ser z formy i chusty, odwrócić, znowu zawinąć w chustę i prasować pod naciskiem 5 kg przez godzinę. Wyjąć ser z formy i chusty, odwrócić, znowu zawinąć w chustę i prasować pod naciskiem 10 kilogramów przez 2 godziny. Ostatni raz prasować przez całą noc pod naciskiem 10 kilogramów. Ja po drugim prasowaniu wyjmuję zwykle ser z tkaniny i dalej prasuję bez chusty.

Następnego dnia wyjąć ser z prasy i przełożyć do solanki. W tym celu rozpuścić 0,5 kg soli w 2 litrach gorącej wody, poczekać, aż ostygnie, schłodzić i włożyć ser. Wstawić do lodówki na 12 godzin, w tym czasie po 6 godzinach ser odwrócić.

Po wyjęciu z solanki zostawić w temperaturze pokojowej na 12 godzin albo nawet trochę więcej w celu obsuszenia - skórka powinna być sucha. W tym czasie raz lub dwa odwrócić go.

Następnie umieścić ser w dojrzewalni w temperaturze 12-14 st. C i wilgotności ok. 80-85%. 

Zostawić na ile się uda. U mnie na zdjęciach ser czteromiesięczny.



czwartek, 29 marca 2018

Stary rzymski słodki chleb (chleb kołysankowy) albo... baba wielkanocna

Przed Wielkanocą upiekłam wspaniałe ciasto drożdżowe, które z powodzeniem może stać się babą wielkanocną. I oczywiście stanie się, ale to jeszcze nie teraz. A na razie prezentuje się w postaci wielkiego bochna, więc jeśli miałaby to być babka, trzeba użyć wyobraźni. 

Ciasto jest bardzo puszyste, delikatnie słodkie, więcej słodyczy nadaje mu lukier. Zwykle bronię się przed lukrem, moje dziewczyny też go nie lubią, ale tu pasuje idealnie, bowiem ciasto ma smak i zapach pomarańczy, a lukier powstał z soku pomarańczowego, więc doskonale dopełnia całości. Chleb (bardziej jednak ciasto) jest mocno pomarańczowy z aromatem anyżu i cynamonu. Anyż i cynamon sprawiają, że na zdjęciach wygląda jakoś szaro, w rzeczywistości nie jest tak źle:-).



Chleb kołysankowy (Il pane della ninna nanna)

albo po prostu wielkanocna baba drożdżowa

przepis z książki "Smaki południowej Italii" Marleny de Blasi z moimi zmianami

Zaczyn

1 łyżka suchych drożdży lub 1 i 1/2 kostki świeżych - ja zmniejszyłam tę ilość i dodałam 30 g drożdży świeżych
1/2 szklanki ciepłej wody
1/2 szklanki mąki orkiszowej typ 700 (to moja innowacja, w oryginale całe ciasto pieczone jest z mąki uniwersalnej)

Drożdże zalać wodą i wymieszać. Zostawić na 15 minut. Wsypać mąkę i wymieszać na gładką masę. Przykryć i zostawić do podwojenia objętości.

Ciasto

4 szklanki mąki orkiszowej typ 700
1 i 1/2 łyżeczki soli (można mniej)
3 łyżki cukru
6 dużych jajek
starta 2,5-centymetrowa laska cynamonu
drobno starta skórka z 2 dużych pomarańczy
2 łyżki anyżu
1/3 szklanki likieru cointreau (pominęłam, dodałam trochę wody)
10 łyżek miękkiego masła (przeliczyłam na gramy - to ok. 140 g)
1 szklanka kandyzowanej skórki pomarańczowej, drobno posiekanej

oraz masło do wysmarowania foremek

Utrzeć sól, cukier i jajka. Dodać zaczyn i mąkę, wyrabiać, aż ciasto stanie się gładkie i elastyczne. Pod koniec wyrabiania dodać cynamon, startą skórkę pomarańczową, anyż i cointreau (jeśli dodajemy). Zostawić do wyrośnięcia - ciasto powinno podwoić objętość.

Dodać masło, wymieszać palcami z ciastem (przyznam, że tu poszłam na skróty i posłużyłam się robotem). Dodać kandyzowaną skórkę pomarańczową, wymieszać. 

Wysmarować masłem 2 foremki. Przełożyć ciasto, przykryć, zostawić do wyrośnięcia. Ja upiekłam w jednej formie 14 x 32 cm i wyrosło wysoko nad formę.

Piec w piekarniku nagrzanym do 205 st. C, po 7 minutach obniżyć temperaturę do 175 st. C i piec dalej przez 50-60 minut, aż chleby wyrosną, a na ich powierzchni utworzy się ciemna, złota skórka. Ja piekłam w sumie ok. 45 minut, więcej nie trzeba było, ale to zależy od piekarnika. Wyjąć chleby z piekarnika, po kilku minutach wyjąć z foremek i zostawić do wystudzenia. 

Lukier

2 łyżki cointreau (pominęłam)
sok z  1 pomarańczy
2 szklanki cukru pudru (ja zrobiłam z 1 szklanki, bo jednak co za dużo, to niezdrowo)

Składniki wymieszać, sok dolewać stopniowo, aby lukier nie wyszedł zbyt rzadki, zostawić na 30 minut, po czym ponownie przemieszać. Kiedy chleby całkowicie ostygną, polać ich powierzchnię lukrem, pozwalając, aby lekko spływał po bokach. Odczekać, aż zastygnie i polać ponownie, potem ewentualnie jeszcze raz, do wykorzystania całego lukru.



poniedziałek, 12 marca 2018

Chleb od Rodolph Couston. Marcowa Piekarnia

Marcowa Piekarnia proponuje prosty chleb na zakwasie, wymagający jedynie cierpliwości, bowiem pracy przy nim niedużo. Trochę go zmodyfikowałam, dodając zamiast zwykłej mąki pszennej mąkę orkiszową. Drożdży nie dodawałam, zawsze wierzę w moc zakwasu. Chleb jest bardzo smaczny, to taki chleb codzienny. 



Ostatnio, przy każdym pieczeniu chleba piekę również coś w rodzaju fougasse. "Coś w rodzaju", gdyż z fougasse łączy mój wypiek jedynie kształt, ale bardzo lubimy takie wariacje z różnymi dodatkami. Z tego ciasta chlebowego udały mi się przepyszne chlebowe liście. Przepis na prawdziwe fougasse z pâte fermentée jest TU - notabene fougasse piekliśmy w ramach Marcowej Piekarni w 2014 roku:-). 



Chleb od Rodolph Couston

przepis z bloga Gucia

Przepis na 2 duże chleby

850 g mąki orkiszowej typ 700
150 g mąki żytniej pełnoziarnistej
680 g letniej wody - u mnie trochę więcej (temperatura wody wyliczona poniżej)
18 g soli
300 g aktywnego zakwasu orkiszowego 100%

Temperatura bazowa ciasta (temp. otoczenia + temp. mąki + temp. wody) = 55 st. C
Na temperaturę powietrza i mąki nie mamy wpływu i dlatego sterujemy temperaturą wody.
Przykład obliczenia temperatury wody:
55 st. C: temp. w kuchni 22 st. C, temp. mąki (trzymana w kuchni) 22 st. C, tak więc temperatura wody powinna wynosić 11 st. C.

Wykonanie:
Wszystkie składniki mieszać 10 min na pierwszej prędkości i 2 minuty na drugiej prędkości.
Ciasto przykryć i pozostawić na 30 min.
Złożyć, przełożyć do pojemnika, zamknąć lub przykryć folią spożywczą i włożyć do lodówki na ok. 12 godzin – uwaga, bo mocno powiększa objętość.
Wyciągnąć z lodówki, podzielić na porcje, uformować bochenki i przełożyć do koszyczków.  Ja uformowałam jeden bochen i 2 liście - tak jak opisałam powyżej. Wyrastanie ok. 2-3 godziny. Jeśli dodacie drożdży, na pewno szybciej.

Piec w temperaturze 250 st. C przez 15 minut z parą. Obniżyć temp. do 190-210 st. C, wypuścić parę
i piec ok. 45 minut.

Marcowy chleb na blogach:

am.art kolor i smak – klik!
Akacjowy blog – klik!
Kuchennymi drzwiami – klik!
Moje małe czarowanie – klik!
Ogrody Babilonu – klik!
Para w kuchni – klik!
Weekendy w domu i ogrodzie – klik!
W poszukiwaniu slow life – klik!
Zacisze kuchenne – klik!

niedziela, 4 marca 2018

Ser z jabłek

Gdy pisze się o serach, warto wspomnieć o takich, które właściwie serami nie są, ale z różnych powodów nazwę "ser" zyskują.

Dziś rzecz o serze z jabłek. Oczywiście nie jest to ser. Nie ma z nim nic wspólnego, z serem łączy go tylko płócienny woreczek:-), bowiem jest zawijany tak jak twaróg do odcieknięcia i potem całość zyskuje kształt serka klinka. Do wykonania owego "sera" wystarczą jabłka, cukier i cynamon, ale można wzbogacać go wszelakimi bakaliami, wanilią i innymi dodatkami, które nam pasują. Dla nas najsmaczniejsza była wersja klasyczna, tylko z cynamonem.    

Przepis pochodzi z kuchni litewskiej, nie jest trudny, ale dość czasochłonny, wymaga cierpliwości.


Ser z jabłek

przepis ze strony TradycyjnieRobione

5 kg jabłek (obranych, bez gniazd nasiennych, pokrojonych w cienkie cząstki)
1,5 kg cukru (ja dodałam mniej, ok. 1 kg)
1/2 łyżeczki mielonego cynamonu (ja dodaję dużo więcej, pełną albo nawet czubatą łyżkę na tę ilość jabłek)
ew. jeśli jabłka są mało kwaśne, sok z 1 cytryny

Jabłka wymieszać z cukrem i odstawić na 48 godzin, aby puściły sok. Sok wlać do rondla, gotować na małym ogniu, aż połowa odparuje, a reszta nieco zgęstnieje. Dodać 3/4 jabłek, gotować na małym ogniu około godziny, aż powstanie gęsta masa, często mieszając. Dodać resztę jabłek oraz cynamon, gotować dalej, aż i te jabłka się rozpadną. Napełnić masą zmoczony w wodzie płócienny woreczek, szczelnie zawiązać, formując masę tak, aby uzyskała kształt sera klinka. Ułożyć na desce, przykryć drugą deską i obciążyć. Po 2 dniach wyjąć jabłkowy "ser" z woreczka, owinąć w gazę, zawiązać i zawiesić na parę dni w przewiewnym miejscu, aby obsechł. Odwinąć z gazy i pokroić w plastry.



poniedziałek, 12 lutego 2018

Bułki pieczone metodą solno – drożdżową w Lutowej Piekarni

Metoda solno-drożdżowa sprawdziła się doskonale. Drożdże przeżyły w "zabójczym" roztworze, a bułki wyrosły przepięknie. Takie doświadczenie wykonaliśmy w Lutowej Piekarni Amber. Bardzo udane doświadczenie, bułki wyszły przepyszne, podobno "wyjątkowe", jak ocenili moi domowi recenzenci, choć nie wiedzieli, że przepis różnił się od dotychczasowych. 

Moje bułki powstały z mąki orkiszowej, a przed pieczeniem posmarowałam je mlekiem, aby były bardziej rumiane.



Bułki pieczone metodą solno – drożdżową

Oryginalny przepis pochodzi z bloga Zorry

roztwór solno – drożdżowy:
100 g wody
10 g soli
10 g świeżych drożdży

Umieścić sól, wodę i drożdże w szklance, zamknąć i dobrze wstrząsnąć, aż sól się rozpuści. Wstawić na noc do lodówki (lub co najmniej na 4 godziny).

ciasto:
500 g mąki orkiszowej typ 700
200 g wody
15 g miodu
10 g miękkiego masła
roztwór soli i drożdży

Umieścić wszystkie składniki (z wyjątkiem masła) w misce i wyrabiać przez 5 minut.

Następnie dodawać po kawałku masło i wyrabiać przez kolejne 10 minut.

Pozostawić ciasto w temperaturze około 30 st. C na około 90 minut.

Podzielić ciasto na kawałki o wadze około 70 gramów i zostawić na posypanej mąką powierzchni roboczej przez 10 minut. Uformować bułki.

Przykryć uformowane bułki ściereczką i zostawić na 40 minut.

Rozgrzać piekarnik do temperatury 230 – 250 st. C. W dolnej części piekarnika umieścić miseczkę z wodą. Przed pieczeniem można bułki naciąć - ja zrobiłam takie małe, delikatne nacięcia.

Piec z parą przez 12-15 minut.




Bułki na blogach:
Codziennik kuchenny – klik!
Coś niecoś – klik!
Gotuj zdrowo! Guten Appetit! – klik!
Grahamka, weka i kajzerka – klik!
Konwalie w kuchni – klik!
Kuchnia Gucia – klik!
Kuchennymi drzwiami – klik!
Moje małe czarowanie – klik!
Ogrody Babilonu – klik!
Pieguskowa kuchnia – klik!
Proste potrawy – klik!
Smak mojego domu – klik!
Sto kolorów kuchni – klik!
W poszukiwaniu slowlife – klik!
Weekendy w domu i ogrodzie – klik!

poniedziałek, 11 grudnia 2017

Vörtbröd – szwedzki świąteczny chleb korzenny na piwie. Grudniowa Piekarnia

Przy pieczeniu tego chleba nastrój świąteczny mamy gwarantowany, bowiem niesamowity zapach roznosi się po całym domu i pozostaje na bardzo długo. To zapach "pierniczkowy", jak oceniły moje dziewczyny i taki rzeczywiście jest. To chleb bardzo oryginalny, mocno pachnący korzennymi przyprawami i choć nie każdemu z domowników wydał się idealny, "bo nie do wszystkiego", to ja zapisuję go do grona chlebów wyjątkowych, odświętnych.

Vörtbröd piekliśmy w Grudniowej Piekarni Amber, dzięki propozycji Marcina, a korzystaliśmy z przepisu Małgorzaty.




Vörtbröd – szwedzki świąteczny chleb korzenny na piwie

u mnie wersja żytnio-orkiszowa:

Rozczyn
100 g zakwasu - powinien być pszenny*, u mnie żytni
200 g wody
200 g mąki orkiszowej jasnej typ 700

Na dzień przed pieczeniem chleba zrobić rozczyn, przykryć szczelnie folią i postawić w ciepłym miejscu na noc.

Ciasto chlebowe 
proporcje na 2 bochenki
450 ml karmelowego piwa lub pół na pół portera i coli - u mnie porter w całości
100 g miękkiego masła
50 g melasy lub ciemnego miodu
50 g cukru muscovado - można zastąpić cukrem demerara
18 g soli
1 łyżka gorzkiej pomarańczy w proszku - można zastąpić suszoną i startą skórką pomarańczy i tak zrobiłam
1 łyżka mielonego kardamonu
1 łyżka mielonego imbiru
1 łyżka zmielonych goździków
740 g mąki orkiszowej jasnej
280 g mąki żytniej razowej
100 g rodzynek - u mnie w tej roli wystąpiła żurawina

Na drugi dzień z podanych składników (oprócz soli i masła) oraz całego rozczynu zagnieść ciasto. Gdy wszystkie składniki się połączą, dodać sól i miękkie masło. Ciasto będzie dosyć klejące, ale takie ma być. Przykryć folią i pozostawić do wyrośnięcia w ciepłym miejscu na 90 minut. Po tym czasie złożyć ciasto kilka razy, włożyć do miski, przykryć folią i pozostawić do wyrośnięcia na 60 minut. Podzielić ciasto na dwie równe części i uformować dwa bochenki. Ułóż chleb na blasze wyłożonej pergaminem lub w koszykach do ostatecznego wyrośnięcia - u mnie trwało to prawie 2 godziny. 

Piec chleb najpierw w 250 st. C przez 15 minut, po czym zmniejszyć temperaturę do 200 st. C i piec chleb przez dodatkowe 30 minut. Wyjąć chleb z piekarnika i ostudzić na metalowej kratce.


* zakwas pszenny na bazie zakwasu żytniego przygotujemy 24 godziny wcześniej, mieszając 50 g zakwasu żytniego, 100 g mąki pszennej razowej i 100 g wody. Po 24 godzinach będziemy mieli elegancki zakwas pszenny




wtorek, 21 listopada 2017

Orkiszowy chleb dekoracyjny w Listopadowej Piekarni

Na początek polecam obejrzenie, jak może wyglądać chleb dekoracyjny: zdjęcia i filmiki, bowiem u mnie wyszła wariacja na temat. Co prawda moje dziewczyny zgodnie stwierdziły, że upiekłam "piękną kość", więc moje dzieło ma na pewno swój urok... Moją ideą było stworzenie chleba i ładnego, i praktycznego zarazem czyli dającego się pokroić w kromki. Drugie zadanie udało mi się, a pierwsze... rzecz dyskusyjna:-). Tak naprawdę można rozwinąć wyobraźnię i realizować własne pomysły, traktując instrukcję jako inspirację. No właśnie:-).

Takie ciekawe chleby piekliśmy w Listopadowej Piekarni Amber, a przepis wybrała dla nas Dana.

Piekłam z poczwórnej porcji:-)

Orkiszowy chleb dekoracyjny

Zaczyn

2 łyżki zakwasu z mąki żytniej razowej
200 g mąki orkiszowej ciemnej
350 g wody
Wieczorem, dzień przed pieczeniem chleba wymieszać składniki w misce i pozostawić do fermentacji na 14 godzin.

Ciasto właściwe

cały zaczyn
650 g mąki orkiszowej jasnej,
185 g wody,
18 g soli
Składniki ciasta połączyć i wyrabiać około 5 – 8 minut.
Ciasto pozostawić do fermentacji na 2,5 godziny.
W tym czasie 2 razy w równych odstępach czasowych składać ciasto na blacie posypanym mąką. Uformować ciasto w 2 owalne bochenki i dalej postępować wg tego filmiku.
Uformowane ciasto w dowolnym kształcie posypać mąką i pozostawić do wyrośnięcia na blasze z piekarnika wyłożonej papierem do pieczenia na około 1,5 – 2 godzin lub więcej, jeśli powoli rośnie.
Piec w naparowanym piekarniku 15 minut w 240 st C, następnie dopiekać około 30 minut w temperaturze 200 st. C już bez pary.







poniedziałek, 16 października 2017

Jesienny chleb z dynią i figami. Październikowa Piekarnia i Światowy Dzień Chleba

Dynia króluje w mojej jesiennej kuchni jak pewnie teraz w wielu domach. Jemy ją na różne sposoby, często też dodaję do pieczywa. Dzięki propozycji Ani, w Październikowej Piekarni pieczemy wspaniały jesienny chleb z dynią i figami z przepisu Zorry. Dziś Światowy Dzień Chleba! Świętujmy więc, piekąc domowy chleb. Najlepszy.




Jesienny chleb z dynią i figami


100 g puree z dyni
50 g zakwasu,  płynnego
50 g mąki razowej z pełnego przemiału (pszennej, orkiszowej lub żytniej) - u mnie żytnia razowa
400 g mąki pszennej typu 550 - u mnie orkiszowa jasna typ 700
5 g świeżych drożdży - jak zwykle nie dodałam, ufam zakwasowi
230 g wody
10 g soli
50 g suszonych fig, drobno pokrojonych
30 g nasion dyni

Do misy robota dodać wszystkie składniki, z wyjątkiem soli, fig i dyni.  Miksować  na minimalnym poziomie przez 4 minuty. Dodać sól i miksować ciasto na poziomie 2 przez 4 minuty, dodać figi i nasiona dyni i miksować przez 2 minuty.

Zdjąć hak do ciasta, przykryć i zostawić ciasto do wyrastania w temperaturze 30 st. C  na 90 minut, po upływie 30 minut złożyć ciasto. U mnie ta czynność trochę się rozciągnęła w czasie, ciasto czekało ponad 2 godziny w temperaturze ok. 20 st. C.

Uformować podłużny bochenek i przełożyć do koszyka, odstawić na 40-60 minut, w zależności od temperatury pokojowej. U mnie, jako że piekłam bez dodatku drożdży, chleb wyrastał ok. 3 godzin w temperaturze ok. 20 st. C.

Nagrzać piekarnik do 220 st. C. Piec chleb na dolnym poziomie  przez 35-40 minut.
Wystudzić chleb na ruszcie.

Piekłam z podwójnej porcji czyli dwa bochenki.




PYSZNY!

Jesienny chleb z dynią i figami na blogach: